Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
420 postów 4707 komentarzy

Autorytetom zastępczym: Stop!

1normalnyczlowiek - Jak mądre - to pochwal i powiedz innym, a jak złe to ... też powiedz innym a mi zwróć uwagę! Ale: Nie musisz komentować. Wystarczy, że przeczytasz ... i za to Ci również dziękuję.

PO - Ponadstandardowi Oszuści

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nawet złoto (olimpijskie) potrafią przekuć na srebrniki.

      Niewątpliwa tragedia, jaka się wydarzyła w końcówce niedzielnej imprezy "Biegnij Warszawo", mogła - poza naturalnym współczuciem - pozostać  w naszej świadomości taką właśnie tragedią ... i niczym więcej. Jednak kolejny raz, zamiast szczerego pochylenia nad ludzkim nieszczęściem, górę wzięła polityka i prywatne interesy tych, którzy imprezę traktowali jako kolejny szczebel swojej kariery lub jako dobry biznes, za wszelką cenę - albo jako i jedno i drugie.

          Już pierwsze wiadomości medialne zapachniały prymitywną popagandą, noszącą znane z innych sytuacji znamiona raczej dezinformacji niż informacji. Oto przez kilka godzin, z niezmąconym spokojem, na przemian, raz mówiono, że zmarł 37-letni uczestnik imprezy a w drugiej stacji, ściśle współpracującej z poprzednią - że 44-letni. Nawet "nieoczekiwana zmiana miejsc", czyli że "najpierw bociana dziobał szpak a potem zaszła zmiana i szpak dziobał bociana", nie wywoływała nawet cienia refleksji na inteligentnych, niewątpliwie, twarzach korespondentów, dziennikarzy, redaktorów, gdy w tej stacji, która mówiła o 37-letnim, poleciał news o 44-letnim i na odwrót. Trudno się dziwić, że musiało się zapalić ostrzegawcze światełko, sygnalizujące, że coś tu nie gra.

    W międzyczasie włączył się także dzwonek alarmowy, gdy w przebitkach zaczął pojawiać się rzecznik prasowy imprezy "Biegnij Warszawo", Sławomir Rykowski. Jego słowa, w imieniu organizatora, o wyrazach współczucia , połączone z informacjami o natychmiast udzielonej pomocy i to z pewną dozą szczegółów, dla niejednego widza zabrzmiały jak najbardziej wiarygodnie i przekonywująco ... ale do czasu, gdy zaczął w kółko powtarzać o ogromnym wysiłku organizatora, by zapewnić jak najlepszą obsługę imprezy pod każdym względem, także opieki medycznej. No a jak padły zapewnienia - choć przecież nikt nie pytał! - o ponadstandardowym zabezpieczeniu, to natychmiast wróciły wspomnienia o "ponadstandardowym" zabezpieczeniu całej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego, łącznie z terenem lotniska w Smoleńsku, przez BOR. Jako żywo stanął przed oczami Marian Janicki, który za takie właśnie ponadstandardowe zabezpieczenie, mianowany został przez prezydenta Bronisława Komorowskiego na stopień generała dywizji.

    W tym momencie można by było powiedzieć o tym, co się stało wokół tragedii na mecie "Biegnij Warszawo": Ot, standard ...

       ... Ale nie u nas w Polsce, nie w naszej politycznej rzeczywistości, gdy za tydzień ma się odbyć impreza pt. "Biegnij HG-W ... z Warszawy" połączona z "Być albo nie być" Platformy Obywatelskiej.

     Nagle, po światełku ostrzegawczym i dzwonku alarmowym - i to początkowo nie wiadomo z  jakiego powodu - zaczęto w mediach bić w wielki dzwon! Oto do akcji wkracza sam były mistrz olimpijski, Robert Korzeniowski, który co prawda ostatnio, bardziej niż z Olimpiadą, mógłby kojarzyć się ze sloganem pewnej kampanii marketingowej:

"Możesz więcej niż myślisz"

to po jego ostatnim występie medialnym, powinien raczej zacząć się kojarzyć ze "sloganem":

Szybko możesz upaść niżej niż myślisz!

            Otóż, z początku zupełnie nie wiedząc o co chodzi, ze zdumieniem wsłuchiwałem się w jego "fachowe" uwagi, jak to młody, ambitny człowiek, ale nie przygotowany sportowo, potrafi - podjudzony przez kolegów: "Co! Nie pobiegniesz? Nie dasz rady?" - wyruszyć na trasę 10-cio kilometrowego biegu, kompletnie przeceniając swoje możliwości. Na ile pan Robert myślał w tym momencie o braku zdolności do racjonalnego myślenia, przewidywania, łatwego dawania się podpuszczać i wpuszczać w kanał, jako o immanentnych cechach Młodych Zdolnych Wykształconych z Wielkich Miast, których poznał bardzo dobrze, pełniąc od kilku lat rolę pupilka premiera Tuska - trudno tak od razu ocenić.

Korzeniowski Tusk

Ale patrząc na zachowanie niektórych grup uczestników biegu i na spory czas antenowy przydzielony naszemu mistrzowi - ten kierunek myślenia wydaje się bardzo prawdopodobny. Do tego te powtarzane uwagi o racjonalnej gospodarce płynami w organizmie ludzkim, o konieczności uzupełniania także o składniki mineralne i podkreślanie przy tym, że człowiek, którego nie zdołano uratować, najpewniej nie brał tego pod uwagę i zamiast  o tym wszystkim pamiętać, wiedziony chorobliwą ambicją, zgłosił się na ten bieg, nie zdając sobie sprawy, że to będzie "Bieg jego ostatni". Jak widać, od mistrza olimpijskiego, czyli od osoby zaufania publicznego, miał pójść do telewidzów przekaz, że organizatorzy nie zawiedli, służba medyczna również stanęła na wysokości zadania ... tyle że, sam sobie winny, pacjent zmarł! Wypisz wymaluj, identyczna sytuacja jak z gwałtem, gdy mówią, że dziewczyna również jest sama sobie winna, bo ubrała zbyt kusą spódniczkę!

      Nic dziwnego, że po dojściu do takiego wniosku, zaczałem drążyć temat, by dowiedzieć się dlaczego ktoś taki jak Robert Korzeniowski kładzie na szalę całą swoją karierę, wszystkie swoje osiagnięcia sportowe i po prostu się ... szmaci. Tak! Powtórzę, niestety: Szmaci się, bo mimo że tak naprawdę jeszcze nic nie wiadomo - a nie minęło jeszcze kilka godzin od zdarzenia, więc można się spodziewać utrzymującego się znacznego zainteresowania widzów - to on, postrzegany jako ekspert w tych sprawach i jako człowiek poza wszelkim podejrzeniem bezstronny, dał się - niczym hiena cmentarna - posadzić przed kamerami, by już teraz zrzucać całą winę na ofiarę!!! A może, Panie Robercie, ten nieszczęśnik nie uległ namowom kolegów, lecz uwierzył w slogan, który Pan promuje??? Sądził, że więcej może niż mu się wydaje ...

Moje "drążenie" nie trwało długo i jak można było się spodziewać, po chwili wiedziałem prawie wszystko: Co? Dlaczego? No a: Za ile? ...to się tylko domyślałem, oczywiście.

Najszybciej jednak otrzymałem odpowiedź na podstawowe pytanie: Jakim cudem, nagle została zorganizowana i przeprowadzona tak wielka akcja medialna, jednocześnie na wszystkich stacjach, także tych, które powinny być uważane za tzw. państwowe, z udziałem przemawiających w tym samym tonie "ekspertów", celebrytów ...? Akcja  jednoznacznie ukierunkowana na wdrukowanie w umysły odbiorców, że wszystko było ponadstandardowo przygotowane i ponadstandardowo przeprowadzone a tylko czyjś brak rozwagi i przecenienie swoich możliwości spowodowało powstanie plamy - a właściwie, niewielkiej plamki, plameczki - na tak wspaniale przygotowanej, przez wysokiej klasy fachowców, imprezie.

Na pytanie o powody tak zgodnej i natychmiastowej akcję przykrywkowej, odpowiedź jest prosta, ale nie od razu taka oczywista. Bo o dziwo, raczej nie chodziło o głównego Organizatora imprezy, który mógłby bać się ewetualnej odpowiedzialności finansowej - gdyż każdy uczestnik biegu, po wniesieniu Opłaty Rejestracyjnej, musiał wyrazić zgodę także na Siódmy punkt Regulaminu, mówiący, że:

"Bieg ubezpiecza Organizator. Organizator nie zapewnia jednak jakiegokolwiek ubezpieczenia na życie, zdrowotnego lub od odpowiedzialności cywilnej z tytułu choroby, wypadku, odniesienia obrażeń, poniesienia śmierci lub poniesienia jakichkolwiek strat bądź szkód, jakie mogą wystąpić w związku z obecnością i/lub uczestnictwem w Biegu. Uczestnikom doradza się, jeżeli uznają to za konieczne, by zakupili stosowne ubezpieczenie. Organizator zastrzega sobie prawo do zezwolenia personelowi medycznemu i paramedycznemu zatrudnionemu przez lub w imieniu Organizatora do udzielenia pierwszej pomocy medycznej lub wykonania innych zabiegów medycznych, a także transportu Uczestnika poszkodowanego w bezpieczne miejsce. Uczestnik wyraża zgodę na powyższe działania. Uczestnik jest odpowiedzialny za wszelkie koszty medyczne lub koszty transportu poniesione przez Organizatora, jego współpracowników, personel medyczny i paramedyczny obsługujący Bieg, a wynikłe z powodu choroby, wypadku lub doznanych obrażeń ciała, poniesionych w związku z obecnością lub udziałem Uczestnika w Biegu. Uczestnik startuje wyłącznie na własną odpowiedzialność i ponosi związane z tym ryzyko."

Sedno całej akcji medialnej, propagandowej, zrzucającej odpowiedzialność za to co się stało, na uczestników a odsuwającej wszelkie podejrzenia od organizatorów, tkwi w innych punktach Regulaminu traktujących o tym, że:

"Partnerem tytularnym Biegu jest Miasto Stołeczne Warszawa."

a celem imprezy jest:

"Promocja Miasta Warszawy jako przyjaznego dla biegaczy."

www.biegnijwarszawo.pl/pl/o-biegu/regulamin

I już choćby tylko z tego widać, że górę wzięła - słuszna zresztą - obawa, że jakakolwiek skaza na tej imprezie, odbije się w jakimś stopniu czkawką na "biegu" do urn referendalnych 13 października!

A Bogusław Mamiński, wlaściciel firmy będącej głównym organizatorem, już ponad dwa tygodnie przed imprezą - gdy cały czas trwa dyskusja nad zasadnością odwołania obecnej pani prezydent - chwalił Miasto i urzędników:

"Dzięki zaangażowaniu Miasta i Biura Promocji uczestnicy - jakby nie patrzeć w większości warszawiacy - będą mieli lepsze warunki udziału w tej imprezie."

www.festiwalbiegowy.pl/biegowe-rozmowy/organizator-biegnij-warszawo-chcemy-byc-europejskim-klasykiem-na-10-km/pager/0/1

 

Czyli współorganizatorem imprezy "Biegnij Warszawo" jest Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy, Hanna Gronkiewicz - Waltz, która za nasze pieniądze promuje także siebie, rozgłaszając:

"To wydarzenie zostało zrealizowane z pomocą finansową Miasta Stołecznego Warszawy"

www.kulturalna.warszawa.pl/wydarzenia,1,79920,quot%3BBiegnij_Warszawoquot%3B_2013.html

W swej łaskawości, Hanna Gronkiewicz - Waltz idzie jeszcze dalej:

Ratusz nie uznał, że ta impreza - przewidywana na kilkanaście tysięcy aktywnych uczestników - jest to impreza masowa i przyjął, że jest to tylko impreza rekreacyjna. Dzięki temu ograniczono ilość wymaganych dokumentów i nie obowiązywały podwyższone wymogi organizacyjno - techniczne (sic!)

Jak to się ma do podejścia władz, gdy jakakolwiek organizacja prawicowa chce coś zorganizować w miejscach publicznych, w Warszawie a także w innych miastach Polski, chyba nie trzeba tłumaczyć, bo obłuda Partii Rządzącej i jej członków jest w tym momencie aż nadto widoczna, jak na dłoni.

Natomiast jak w rzeczywistosci ta pobłażliwość przełożyła się na bezpieczeństwo uczestników biegu, to już wiemy bardzo dużo a z pewnością z dnia na dzień dowiemy się coraz więcej. I wyjdzie jeszcze sporo takich ponadstandardowych "kwiatków":

Co prawda rzecznik prasowy imprezy, Sławomir Rykowski, zapewniał że zabezpieczenie medyczne imprezy znacznie przewyższało przyjęte standardy, że na każdym kilometrze był ratownik, a na trasie znajdowało się sześć dwuosobowych zespołów "lotnych" z łącznością, cztery karetki i jedna dodatkowo na mecie, to można mu powiedzieć:

No i co z tego jeśli nawet tak było, skoro:

nie zapewniliście łączności z głównym Dyżurnym Sanitariuszem, z karetkami, nie było wydzielonej częstotliwości dla łaczności alarmowej, nie tylko nie było na mecie namiotu, pod którym można by było w spokoju udzielać ewentualnej pomocy, ale nie było nawet defibrylatora (sic!) To ochroniarze, widząc nieudolność i brak przewidywania u organizatorów - także tych z Miasta! - sami spośród siebie oddelegowali swoich ludzi, z własnymi krotkofalówkami, do poszczególnych punktów sanitarnych i dzięki temu jaką taką łączność można było nawiązywać - ale nie taką, jaka powinna zapewniać sprawną i szybką pomoc, gdyby to zrobić profesjonalnie!

To jednak nie jedyna przewina organizatorów, gdyż rzecznik prasowy "Biegnij Warszawo", oprócz "zwyczajnych" niedomówień,  przekłamań, najprawdopodobniej dopuścił się ewidentnych kłamstw lub musiałby przyznać, że udawał tylko, że cokolwiek wie a w rzeczy samej był wtedy zupełnym ignorantem. Bo i jak nie traktować inaczej niż jako kłamstwo, gdy rzecznik prasowy wielokrotnie powtarza wersję, że karetka była na czas, że udzielano fachowej pomocy, że karetka zawiozła pacjenta do szpitala  i tam dopiero pacjent zmarł, skoro naprawdę było zupełnie inaczej, a pan Sławomir Rykowski świadomie kłamał, ukrywając fakt, że chodzi o różnych pacjentów! Karetka i owszem, zawiozła pierwszego, który zasłabł i w szpitalu udzielono mu pomocy, ale w tym czasie bez profesjonalnej pomocy pozostał na mecie biegu drugi uczestnik imprezy, któremu tylko przypadkowi ludzie starali się pomóc przez kilkanaście minut, nie dysponując żadnym koniecznym w takiej sytuacji sprzętem i lekarstwami. A gdy w końcu karetka powróciła i zawiozła go do szpitala, to już na pomoc było za późno. I w tym momencie opowieści o przeciskaniu się karetek przez tłumy biegaczy, należy włożyć do działu bajek i kłamliwej propagandy.

Mając to wszystko na uwadze, czy możemy usprawiedliwić "mission impossible" Roberta Korzeniowskiego? Czy on to wszystko tak spontanicznie, z dobrego serca ...?

Nie sadzę. I nie chodzi o jego "oświecenie", gdy zrozumiał 16 lat temu, że "nie sprzedaje się sponsorom medali, tylko produkt o nazwie Robert Korzeniowski". tak samo nie chodzi o jego "ambasadorowanie" pewnej marce płynów izotonicznych (do której przynależy wcześniej przytoczony slogan)

www.korzeniowski.pl/aktualnosci/mozesz-wiecej-niz-myslisz-robert-korzeniowski-nowym-ambasadorem-marki-powerade-13

- bo taka powinna być normalna kariera wybitnych sportowców.

Pierwszą  oznaką tego, że po zakończeniu kariery pogubił się w tym, czego nauczył go sport, było wstąpienie do "Komitetu Poparcia Bronka Normalnego"

my-bydlo.neon24.pl/post/5269,komu-komu-order-orla-bialego-sprzedajeeee

Korzeniowski Komorowski

i.iplsc.com/komitet-poparcia-komorowskiego/00024FK3ETW76C6S-C317-F3.jpg

przez co znalazł się w towarzystwie różnej maści wielu sprzedajnych artystów, sportowców, celebrytów etc.

Swoje nieciekawe inklinacje, ten "najwybitniejszy polski sportowiec" potwierdził zasiadając w Tuskobusie:

wiadomosci.wp.pl/kat,129520,title,Najwybitniejszy-polski-sportowiec-przylaczyl-sie-do-Tuska,wid,13807233,wiadomosc.html

Ale i to można zrozumieć.

Jednak niewybaczalnym błędem stała się jego niedzielna aktywność, gdy swoją wiedzę, nabytą dzięki nowemu sponsorowi,

www.festiwalbiegowy.pl/biegajacy-swiat/mistrz-robert-korzeniowski-radzi-przed-maratonem-warszawskim

wykorzystał do haniebnego ataku, oczywiście nie wprost, ale tym bardziej bezwzględnego ... i to w obronie kogoś takiego, kto nie powinien pełnić nigdy żadnej publicznej funkcji.

Panie Robercie:

Czy warto było ...

... przekuć złoto na srebrniki?

KOMENTARZE

  • Wszyscy.!!!!!!!!!!!!!!!!!(możemy zostać uznani za wariatów i umieszczeni w psychuszce bezterminowo!)
    Eksperci od prawa do lewa biją na alarm: Władza wyśle cię do psychiatryka(oto co nam Polakom szykuje żydobolszewia i jej POmiot! zgroza!) http://niezalezna.pl/uploads/imagecache/nowa-wiadomosc/foto2013/46999-527411381426170.jpg
    Eksperci od prawa do lewa biją na alarm: Władza wyśle cię do psychiatryka - niezalezna.pl
    foto: sxc.hu
    Każdy, kto trafi na parę miesięcy do więzienia za jazdę po pijanemu na rowerze czy szarpaninę z policjantem na manifestacji, może być bezterminowo umieszczony w ośrodku psychiatrycznym, jeśli za kratkami okaże się, że ma zaburzoną osobowość – zdecydowała sejmowa komisja pracująca nad projektem rządu Tuska. – To przepis typowy dla systemów totalitarnych – mówi „Gazecie Polskiej” prof. Monika Płatek.

    „Projektowana ustawa zawiera immanentne ryzyko nadużyć, polegających w szczególności na wymuszaniu zeznań, zmuszaniu do współpracy z policją i innymi służbami po odbyciu kary, a zatem stwarza zagrożenie dla funkcjonowania demokratycznego państwa prawnego” – napisał w opinii przekazanej sejmowej komisji dr Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

    Prof. Janusz Heitzman: głupota i nonsens

    – Głupota, nonsens – komentuje prof. Janusz Heitzman, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, gdy czytamy mu przepis, który przyjęła komisja podczas posiedzenia 26 września. – Więzień przed wyrokiem nie był upośledzony i stwierdzono to dopiero w zakładzie karnym? Absurd, przecież upośledzenie rozwija się w zdecydowanej większości przypadków w dzieciństwie – mówi prof. Heitzman.

    Chodzi o art. 1 zgłoszonego przez Donalda Tuska projektu ustawy „o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób”. Określa on tak osoby, które zostały skazane na wyrok więzienia bez zawieszenia i „w trakcie postępowania wykonawczego (tj. w więzieniu – przyp. PL) stwierdzono u nich zaburzenia psychiczne w postaci upośledzenia umysłowego, zaburzenia osobowości lub zaburzenia preferencji seksualnych”.

    Protest psychiatrów – nie mniejszy niż „upośledzenie” – budzi też sformułowanie o „zaburzeniach osobowości”. Ma je według różnych ekspertów od kilkunastu do kilkudziesięciu procent społeczeństwa. – Twórcy tych przepisów wchodzą w działkę, na której się nie znają, chcą decydować o sprawach zarezerwowanych dla psychiatrów. To wywołuje oczywisty protest naszego środowiska – mówi prof. Heitzman. Jego zdaniem sprawcy przestępstw, zwłaszcza cięższych, mają z reguły niepoprawną osobowość. Tyle że nijak ma się to do odkrywania ich rzekomej choroby w więzieniu.

    Jak podkreślają w innej opinii przedstawionej komisji prof. Piotr Kruszyński i dr Marcin Warchoł, wśród zaburzeń osobowości wymienia się osobowość fanatyczną, pieniaczą, histeryczną, lękliwą czy bierną. Nie są one chorobą psychiczną.

    Tymczasem według projektu ustawy osoby z takimi zaburzeniami mają być przymusowo umieszczone w Krajowym Ośrodku Terapii Zaburzeń Psychicznych, o ile ich zaburzenia „mają taki charakter lub nasilenie, że zachodzi co najmniej wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego (…) zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 10 lat”.

    Prof. Monika Płatek: instrument do rozprawy z niewygodnymi

    Kto ma decydować o tym, czy więzień ma takie zaburzenia? Zgodnie z art. 9… dyrektor zakładu karnego. Do wniosku o psychiatryk dołączyć ma on informację o postępach w resocjalizacji oraz opinię psychiatryczną i psychologiczną.

    Pretekstem do przyjęcia ustawy ma być fakt, iż na wolność wyjść mają zbrodniarze z czasów PRL. Tyle że nie ma to nic wspólnego z treścią przygotowanego projektu. „Twierdzenie to nie odpowiada treści projektu, w którym nie ma mowy o tego rodzaju osobach” – stwierdza dr Piotrowski.

    Dlaczego rząd forsuje rozwiązanie, że ustawa dotyczyć ma osób, które nie miały na koncie wysokich wyroków? Wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski tłumaczył w czasie posiedzenia komisji, że chodzi o orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka: „Trybunał dopuszcza możliwość izolacji osób przy spełnieniu określonych kryteriów, przesłanek, opinii biegłych. (…) Natomiast nie może to być powiązane z czynem”.

    – Mieliśmy do czynienia z wywołaniem przez ministra Gowina stanu zagrożenia, że oto na wolność wyjdą bestie, mordercy i gwałciciele – mówi prof. Monika Płatek. – Tymczasem projekt w obecnej postaci w ogóle nie dotyczy tych, którzy byli pretekstem do jego powstania – dodaje. Projekt mówi bowiem o skazanych na karę pozbawienia wolności, a zgodnie z polskim prawem do takich zalicza się osoby, które dostały wyrok od miesiąca do 15 lat. Wyroki 25 lat i dożywocia, wbrew potocznej opinii, w ogóle nie podpadają pod tę kategorię.

    – Ta ustawa może być instrumentem do rozprawienia się przez władzę z osobami niewygodnymi. Każdą władzę. Również jeśli rządy obejmie Jarosław Kaczyński, nie chcę, żeby miał taki instrument w ręku – stwierdza prof. Płatek.

    Więcej w tygodniku „Gazeta Polska”
  • @Kula Lis
    Wypada zwrócić uwagę na fakt, że:

    "Chodzi o art. 1 zgłoszonego przez Donalda Tuska projektu ustawy "o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzającymi zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób".

    Tak więc zastanawiam się, czy pełna zgoda na oddanie śledztwa - w sprawie gwałtownej śmierci 96 osób, w tym wielu najważniejszych ludzi w państwie i w Armii - najbardziej podejrzanym, na ukrywanie, fałszowanie zeznań i dowodów..., nie podpada pod "zaburzenia psychiczne w postaci upośledzenia umysłowego i zaburzenia osobowości"???

    Pozdrawiam
  • Gronkiewicz-Waltz zdegradowana za groźbę utraty władzy w Warszawie.
    Gronkiewicz-Waltz zdegradowana za groźbę utraty władzy w Warszawie. Platforma Obywatelska sama rozumie wysokie prawdopodobieństwo porażki http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/8c/6f/8c6fb14ab42bc9d9ecab51aa6181b72c.jpg


    Nie awans dla wzmocnienia, lecz degradacja za karę – taki był sens wyboru prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz na przewodniczącą miejskiej struktury Platformy Obywatelskiej. Jeszcze nowsze wydarzenia potwierdzają, że PO zrozumiała, jak wysokie – bliskie pewności – jest prawdopodobieństwo utraty władzy w stolicy i największym mieście Polski. Przed sondażami i nastrojami społecznymi trudno uciec, nawet gdy się robi dobrą minę do złej gry.


    W dużych partiach politycznych szef struktury miejskiej lub innej lokalnej ma jedno nadrzędne zadanie: prowadzić partię do zwycięstw w wyborach powszechnych, w tym samorządowych. Prawdziwą polityką są zwycięstwa przy urnie, obejmowanie i utrzymywanie władzy, a nie głoszenie ideologicznych kazań, rozbawianie telewidzów czy picie szampana pod kawior. Gronkiewicz-Waltz jako przewodnicząca struktury warszawskiej ponosi odpowiedzialność za wygranie przedterminowych wyborów do ratusza w tym roku, a jeżeli nie zostaną rozpisane – z końcem kadencji w roku przyszłym. Saper myli się tylko raz, ale prezydent Warszawy w przypadku odwołania w referendum dostanie od Platformy drugą szansę. Nie ze współczucia i nie za darmo. Ta szansa to zarazem obowiązek powrotu na pole przegranej bitwy, z misją przypominającą kamikadze. Nigdy nie dostanie trzeciej szansy.


    Rosnące związanie i utożsamienie Hanny Gronkiewicz-Waltz ze sprawami lokalnymi cofa czas do 2005 roku, gdy została pełnomocnikiem władz krajowych PO do kierowania partią w Warszawie. Blokuje ambicje krajowe lub międzynarodowe. Już w 1995 roku Gronkiewicz-Waltz kandydowała na prezydenta Rzeczypospolitej. Gdy w 2006 roku wygrała wybory na prezydenta Warszawy, szeroko przewidywano, że spróbuje powtórzyć drogę Lecha Kaczyńskiego ze stołecznego ratusza na Krakowskie Przedmieście. Ówczesna śmiała wizja stała się dziś dla wszystkich czystą fantazją.


    Najnowszym wydarzeniem jest zmiana planu politycznego PO na Warszawę. Pierwszym planem było wyznaczenie Gronkiewicz-Waltz przez premiera na tak zwanego komisarza Warszawy (ustawowo: „osobę pełniącą obowiązki” prezydenta miasta). Ta zapowiedź służyła zniechęcaniu do udziału w referendum – „nic się nie zmieni” – lecz nastroje społeczne i sondaże referendalne pokazały jej nieskuteczność.

    Jednocześnie nieobliczalnie groźne byłyby dla Platformy wizerunkowe i prawne skutki takiego wyzywającego zaprzeczenia zasadom demokracji. Za samo nie rozwieszenie obwieszczeń referendalnych na mieście PO będzie politycznie płacić latami. Stąd nowy plan: od razu odbić stołeczny ratusz bojem wyborczym – „nasz prezydent miasta był i będzie najlepszy”. Plan desperacki, mimo sondaży dających Gronkiewicz-Waltz przewagę nad każdym z osobna potencjalnym kontrkandydatem. Oczywiście powstałaby większościowa koalicja głosów przeciw powrotowi odwołanej prezydent. Teraz warszawskie plany PO to nie strategia zwycięstwa, to już tylko zarządzanie kryzysowe.


    Grzegorz Kostrzewa-Zorbas

    Autor jest ekspertem od spraw międzynarodowych, ukończył Georgetown University i Johns Hopkins University w Waszyngtonie, był dyrektorem w MSZ i MON

    http://wpolityce.pl/artykuly/64461-gronkiewicz-waltz-zdegradowana-za-grozaca-utrate-wladzy-w-warszawie-platforma-obywatelska-sama-rozumie-wysokie-prawdopodobienstwo-porazki Ps. Gronkowiec niezłocisty może być oporny na większość antybiotyków. Czasem się zdarza, że wytępienie go następuje tylko po śmierci pacjenta. Ale ja też wierzę w cuda, to znaczy w opiekę Opatrzności, która na to nie pozwoli:) No i Hanka masz pozamiatane! Trochę kasy zebrałaś, ale na długo ci nie starczy. A zresztą w pierdlu szybko rodzina wyda na papugi i klawiszy. BY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ (w tej celi)!!! Hahahahahahahahahahaha!!! Ostał ci się jeno sznur - żeby sparafrazować pewnego poetę i malarza - Wyspiański to był, co nie Hanka? Czy nie dopełnienie przez HGW obowiązku rozwieszenia afiszy wyborczych w ustawowym terminie nie jest dowodem na sabotowanie referendum? Jeżeli był to sabotaż urzędników to jest to chyba wystarczający powód na powtórzenie referendum w przypadku niskiej frekwencji. Jeżeli urzędnicy celowo utrudniali dostępu do niezbędnych dla wyborcy informacji /sabotowali referendum, które mogło zagrozić ich posadom/to powinni pokryć koszty powtórzenia referendum. Dlaczego PKW nie dopilnowała aby afisze wyborcze zostały przez warszawskie władze rozwieszone w terminie wymaganym ustawowo? Czy nie doszło tu to poważnego naruszenia prawa wyborczego? Polska Kompania Węglowa ma 135 mln strat a jedna tylko afera FOZZ wygenerowała straty rzędu 5mld dolarów! http://www.panstwo.net/2383-fozz-matka-afer-i-korupcjiA inne afery komunistów? Można by pomóc stoczniom i całemu polskiemu przemysłowi i jeszcze masę pieniędzy by zostało. Dla przyszłości swoich dzieci trzeba iść odwołać tych kryptokomunistów.
  • @1normalnyczlowiek 13:04:10
    pełna zgoda!!! Trafna diagnoza, Pozdrawiam!!
  • @Kula Lis 12:22:19
    ak się POwybierało żydoniemieckich i żydobolszewickich POtomków, to i nie ma co się dziwić. Nasze polactwo lemingów tak wybrało razem z ruskimi serwerami. Nasze polactwo dalej uważa,że Polska to kraj demokratyczny, i że jest fajnie. Mam nadzieję,że to polactwo będzie tam zamykane jako pierwsze. Tusk a raczej ci którzy nim jak pacynką sterują powiela pomysł Stalina !!! "Czerwona zaraza nie zatrzyma się nigdy" !!!
    Już Stalin wpadł na pomysł umieszczania niewygodnych dla czerwonej zarazy ludzi, w szpitalach psychiatrycznych, które w pewnym okresie, po II WOJNIE ŚWIATOWEJ powstawały na terenie związku sowieckiego, jak grzyby po deszczu. Tusk po prostu ogrzewa stare, sprawdzone przez czerwoną zarazę pomysły! Trzeba nie pozwolić im uciec od odpowiedzialności ! "Bereza" w chlewniach Muczne, lub "Kibuce" dla tych skurwysynów i to wraz z całymi rodzinkami ! Wariat i kretyn od dnia Poczęcia z wytrzeszczem premierem!!! Każdy z nas na pewno oglądał filmy tzw.fantastyczne w których jakaś tyrania zamyka swoich przeciwników w psychiatrykach, czy tez zamyka tam ludzi myślących innymi kategoriami. Każdy myślał to tylko film, lub też myślał to było w systemach totalitarnych, i to nigdy nie wróci lub nigdy się nie zdarzy w realnej rzeczywistości, aż w III RP/PRLbis. Matoł i kretyn od dnia POczęcia z wytrzeszczem został premierem i fantastyka lub totalitaryzm może stać się faktem... Takich praw ani takich ustaw nie można tworzyć bez opinii szerokiego gremium fachowców, w tym przypadku są nimi lekarze psychiatrzy. I jeżeli ktoś stworzyć chce takie prawo, w jakiejś tylko sejmowej komisji, to sam jest DEBILEM, bo nie ma kompetencji, a wchodzi na grunt zarezerwowany tylko i wyłącznie dla psychiatrów. To ze Tusk jest NIEPEŁNO SPRYTNY, mogę stwierdzić po samym fakcie, że czyni próbę ingerencji w kompetencje lekarzy psychiatrów. Czyli sam chce stawiać ustawa - diagnozę, a w psychiatrii diagnozę sam sobie stawia tylko chory, czyli dla nas laików WARIAT, w tym przypadku premier. Możliwe, że nadszedł czas by po premiera zawitali panowie w białych kitlach z kaftanem, zanim podpali kraj...
  • @Kula Lis 12:22:19
    A tam już konowały załatwią taką osobę do końca życia. Opiszę jak konowały produkują wariatów w jednym ze szpitali wojewódzkich w Polsce. Przychodzi pacjent do przychodni z objawami lekkiej depresji co każdemu może się przydarzyć. Na dzień dobry dostaje silną dawkę depreksetinu i sulpirydu od bardzo miłej pani doktór z zapewnieniem,że leki zaczną działać po kilku dniach. Mimo niepokojących objawów połyka tabletki mając zaufanie do lekarzy . Po kilku dniach nagle doznaje pełnego odlotu . Olbrzymie lęki,problemy z sercem ,słuchem i wzrokiem. Przyjeżdża karetka ale jedynym szpitalem który może przyjąć jest tenże szpital psychiatryczny. Tam główny konował bierze go w obróbkę wmawiając chorobę urojeniową. Dostaje pernazynę i amitryptylinę w dużych dawkach po których nawet usiąść nie może i kręci się jak szalony. Oczywiście wiążą w pasy dają do izolatki. Ale pacjent zdaje sobie sprawę w jakiej znalazł się sytuacji i oddaje wszystko co ma. Po kilku dniach zaczyna je dokładać do leków rano tranxene. Lek który powinien być stosowany na noc robi spustoszenie w układzie nerwowym przyjmowany długo w silnej dawce. Pacjent jest załatwiony. Wychodzi ze szpitala aby do niego wrócić . Nikt mu nie pomoże bo mafia działa wszędzie i jest lojalna. Chyba, że znajdzie się ktoś znajomy albo sam na to wpadnie i zacznie w dzień brać pramolan a na noc estazolam. Opowiedziała mi o tym Córka dyplomowana po studiach pielęgniarka.
  • BONI JUŻ PRZEGRALI APEL ANNY WALENTYNOWICZ O BOJKOT WYBORÓW
    http://youtu.be/6lFN-kQg6lM

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930