Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
420 postów 4707 komentarzy

Autorytetom zastępczym: Stop!

1normalnyczlowiek - Jak mądre - to pochwal i powiedz innym, a jak złe to ... też powiedz innym a mi zwróć uwagę! Ale: Nie musisz komentować. Wystarczy, że przeczytasz ... i za to Ci również dziękuję.

Profesor Rońda vs reżimowi kłamcy i oszuści.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Rząd, PO, Gazeta Wyborcza, TVN24, Polsat News, TVP, TOK FM ... atakują, by zatuszować własne kłamstwa i manipulacje.

     W myśl niepisanej, ale powszechnie znanej i obowiązującej naczelnej zasady: "Kłam­stwo pow­tarza­ne ty­siąc ra­zy sta­je się prawdą" (Josefa Goebbelsa), wciąż funkcjonują - w co prawda postkomunistycznej, ale w nadal ubeckiej, rzeczywistości - reżimowe media spod znaku "Pierwszych Stacji Dezinformacyjnych i "Same kłamstwa całą dobę".

        Tym razem, Front Obrony Kłamstwa Smoleńskiego wykorzystał ten wielokrotnie już wypróbowany sposób, do sprokurowania frontalnego ataku na jednego z ekspertów Zespołu Parlamentarnego Antoniego Macierewicza, na profesora Jacka Rońdę. Dlaczego właśnie na niego i dlaczego właśnie w tym momencie i to po niedawnym ataku agentury postesbeckiej, zagnieżdżonej w ministerstwach i na uczelniach? Ano okazało się, że bajek - opowiadanych na wezwanie ministerstwa i rządu Platformy Obywatelskiej, przez m.in. rektorów takich uczelni jak Politechnika Warszawska, Akademia Górniczo - Hutnicza, czy przez przedstawicieli Polskiej Akademii Nauk - jakoby mieli na swoich uczelniach wydziały, katedry, przewody doktorskie ... ds. badania katastrof lotniczych,  "głupi lud nie kupił".

normalny.neon24.pl/post/99349,glupota-rodzi-glupote

Skoro okazało się, że jednak ekspertów stricte od badania katastrof lotniczych nigdy nigdzie nie było i nie ma nadal - czyli główny zarzut wobec Zespołu Parlamentarnego Antoniego Macierewicza, padł z kretesem - należało więc sięgnąć po kolejne kłamstwa i konfabulacje. Jak uważnie Departament Propagandy Donalda Tuska, z pomocą podobnych komórek w reżimowych mediach,  uważnie śledzi i analizuje wszelkie wypowiedzi przeciwników Miłościwie Nam Panującej Komuny, niech świadczy fakt, że cała ta wielodniowa awantura została wywołana natychmiast po krótkiej wypowiedzi profesora Rońdy i to w telewizji, która nadal jest przez rząd sekowana i której zasięg, w porównaniu z tamtymi mediami, jest niewielki. Zauważmy, że wyciągnięto z kontekstu niektóre słowa profesora, do nich dodano własne interpretacje i taką papkę prezentowano, jako absolutną prawdę! I choć tak naprawdę, prawie nikt nie wie lub nie pamięta, o czym dokładnie profesor Ronda mówił w kwietniu w TVP i co mówił teraz w TV TRWAM, to nagle całe rzesze "autorytetów", "ekspertów", czyli gadających głów, zaczęły odsadzać go "od czci i wiary". Dlatego najpierw warto poświęcić kilka minut i przeczytać stenogramy z rozmów odbytych podczas obu tych programów telewizyjnych

normalny.salon24.pl/542478,stenogramy-rozmow-profesora-jacka-rondy

by się przekonać, że kłamstwa przedstawicieli Rządu i Partii Rządzącej oraz - opłacanych z naszych budżetowych pieniędzy - mediów, nie tylko państwowych ale i prywatnych, mają znacznie głębsze podłoże, niż by się to wydawało na pierwszy rzut oka.

wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/440804,oswiadczenie-prof-jacka-rondy-w-sprawie-blefu-w-tvp1.html

wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/440770,prof-jacek-ronda-w-rozmowie-z-pnem-krasko-troche-zagralem-oni-zeszli-ponizej-100-m.html

 

            Wykorzystując wypowiedzi wielu polityków, publicystów, "dziennikarzy", "naukowców", redaktorów ..., TVN24, Polsat News oraz inne stacje telewizyjne, radiowe i gazety,  bezczelnie kłamały i oszukiwały przez wiele dni, podając w swoich informacjach, programach publicytstycznych, że jakoby profesor Rońda, w TV TRWAM "przyznał się do kłamstwa", że mówił w kwietniu o "dokumencie zakupionym na bazarze". W związku z tym, dodatkowo wmawiano, że profesor popełnił przestępstwo, składając podobno fałszywe zeznania w prokuraturze - co również jest kolejnym kłamstwem "gugałów", "morozowskich", "paradowskich", "wielowieyskich" ... i reszty tego pseudodziennikarskiego chłamu, wspomaganego różnymi "łukaszami turskimi" czy "artymowiczami", błaznującymi w mediach i czyniącymi z tytułów profesorskich pośmiewisko.

         Tymczasem nie było żadnego kłamstwa ze strony profesora Jacka Rońdy! Za to wielokrotnie powtarzał wtedy kłamstwa Piotr Kraśko oraz Paweł Artymowicz. Służalczość wobec swoich mocodawców i typowe dla czerwonych dynastii zakłamanie, Piotr Kraśko gorliwie prezentował powtarzając wyuczoną na pamięć bajeczkę o tym, że "piloci zeszli zbyt nisko, przy zbyt dużej prędkości, samolot uderzył w drzewo i doszło do katastrofy". Z kolei Paweł Artymowicz, oprócz typowej dla niego obłudy i zakłamania, obnażył już wtedy, w świetle przed kamerami, także swoją zupełną ignorancję i bezmyslność, praktycznie w każdej dziedzinie mogącej dotyczyć bezpośrednio lub pośrednio badania jakichkolwiek katastrof i innych zdarzeń losowych. przecież tylko ktoś kompletnie ślepy, głuchy i niedorozwiniety umysłowo jednocześnie, może twierdzić, że: "nie widzi tutaj żadnych zasadniczych błędów w tym filmie, oprócz upiększenia rzeczywistości ... Wszyscy byli w ładnych krawatach, mieli różne plastikowe modele, wieża była odnowiona i piękna ..." i że: "Dla zasadniczej kwestii tego, co się wydarzyło, nie miało to znaczenia...". Jak z tego jasno wynika, Paweł Artmowicz - występujący w mediach w roli eksperta i ceniony przez Macieja Laska i resztę Zespołu Rządowego ds. Zakłamywania Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej - uważa film "National Geographic" za w miarę rzetelnie oddający przebieg wypadków 10 kwietnia 2010 roku. Dla niego nie ma żadnego znaczenia, że tak naprawdę, to ta wieża na lotnisku smoleńskim bardziej przypominała kurnik, że urządzenia były stare i łączone prowizorycznie na "skrętkę", że "urwał się" kabelek od kamery filmującej wskazania radaru, że kagiebiści, zamiast pieczołowicie zebrać wszystkie dowody i zeznania świadków, wszystko niszczyli i fałszowali ...
To wszystko - według Pawła Artymowicza - nie miało zasadniczego znaczenia dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy a więc dla niego film jest wiarygodny, zawierający tylko niezbędne uproszczenia. Ale czy przyczyn lansowania takiej opinii można upatrywać tylko w braku wiedzy, złej woli, w chciwości lub w zapóźnieniu w rozwoju umysłowym? Raczej nie - wystarczy przypomnieć sobie, co powiedział profesor Rońda w TV TRWAM w sprawie zabezpieczania dowodów:

"...Powiedzmy sobie szczerze, że ten kto podejmuje się badania katastrofy lotniczej, zobowiązuje się do odtworzenia wraku. Czyli to nie jest widzimisię, to jest wymóg prawny. Do momentu, kiedy wrak nie będzie złożony, nie można zakończyć procedur dochodzenia do interpretacji wszystkich aspektów katastrofy. Zresztą, nawet z dna morskiego podnosi się fragmenty o powierzchni kilku centymetrów kwadratowych. ..."

Czy czasem nie tutaj należy upatrywać powodów, dla których cały aparat  propagandowy bolszewickiego państwa uderzył w Profesora ... by przykryć między innymi właśnie tę prawdę, ten wymóg, któremu, ani Donald Tusk, ani Bronisław Komorowski, ani Ewa Kopacz, ani Bogdan Borusewicz - że o też tchórzliwie milczącym  Prokuratorze Generalnym Andrzeju Seremecie, nie wspomnę - nie sprostał, zachowując się jak chłopczyk w krótkich majteczkach, na którego ktoś fuknął a ten popuścił i ze wstydem ukrył się po maminą spódnicą.

     Tak więc, do kompletu w temacie nagonki na profesora Jacka Rońdę, pozostaje jedynie wyjaśnienie kwestii, czy to co mówił profesor w kwietniu w studiu TVP, można uznać za kłamstwo czy jednak nie. Pominę tu fakt, że sam profesor stwierdził, że blefował - a taki krok, w obliczu ignorancji, manipulacji i kłamstw prowadzącego program i drugiego gościa, mógł być zasadny. W tym momencie potwarzanie, że jednak skłamał jest czysta konfabulacją - chyba że ktoś uważa siebie za człowieka o zdolnościach telepatycznych i paranormalnych! Pomijam też intencje, jakimi kierował się profesor Rońda, formułując swoje tezy. Chodzi tylko i wyłącznie o sprawę "schodzenia poniżej wysokości ..."! A "schodzić" można na dwa sposoby: albo świadomie sterując samolotem albo wskutek awarii sytemu sterowania lub silników. Z dostępnych nagrań i stenogramów jednoznacznie wynika, że lecąc na wysokosci decyzji, kapitan Protasiuk podał komendę "Odchodzimy" i rozpoczął standardową procedurę odejścia na drugi krąg. Skoro jednak stało się inaczej i samolot nagle zaczął gwałtownie opadać, to nie wolno używać zwrotu sugerującego, że to pilot skierował w dół samolot!

 

Do wytłumaczenia tak aby nie pozostawiać nawet marginesu na jakiekolwiek wątpliwości posłużę się przykładem opisu dwóch wypadków drogowych, które, hipotetycznie, wydarzyły się na dwóch identycznych odcinkach drogi, w identycznych warunkach, z identycznymi skutkami. jedyną różnicą jest to, że na jednej drodze bada przyczyny wypadku pan "Maciek" a na drugiej drodze - pan "Mlasek". Obaj oni wiedzą już, że:

Samochód wszedł, z prawidłową prędkością, w prawy zakręt, wpadł w poślizg na plamie oleju i uderzył w drzewo znajdujące się po lewej stronie drogi - los kierowcy i pasażerów nie jest tu istotny.

I teraz "poprośmy" o informację na temat tego wypadku i innych czynności, pana Maćka i pana Mlaska.

Pan Maciek błyskawicznie zabezpiecza miejsce wypadku, dokonuje niezbędnych badań i pomiarów, uprząta jak najszybciej plamę oleju, przywraca ruch na drodze i zabiera się za badanie samochodu.

Pan Mlasek natomiast, najpierw zadeklarował, jak bardzo mu zależy na tym by już nie dochodziło w tym miejscu do wypadków, więc zabrał się za ... sprawdzanie uprawnień kierowcy,  badań technicznych pojazdu, właściwości drzewa i puścił ruch na drodze, o plamie oleju zapominając. Co się za chwilę dzieje na tej drodze, chyba nie jest trudno sobie wyobrazić. Do tego pan Mlasek opowiada wszem i wobec, że przyczyną tego, że samochód znalazl się na drzewie był, "oczywiście", przeterminowany dowód rejestracyjny i nieważne prawo jazdy. Samochód skręcił w lewo i to właśnie ten "skręt", według niego, był główną przyczyną wypadku ...  No niby prawda, że skręcił ..., ale czy na pewno? Czy nie należy mówić wyłącznie, że "się pośliznął" lub że "wpadł w poślizg"??? Bo, jak mówimy że "skręcił", to oznacza, że kierowca zrobił to świadomie!!! Podobnie nie jest ani trafnym, ani precyzyjnym określeniem, gdy ktoś - a szczególnie fachowiec lub ekspert - mówi, że "samolot zszedł poniżej wysokości decyzji ...", jeśli nie do końca wiadomo, czy była to decyzja pilota czy stało się tak z zupełnie innych powodów, na przykład, wskutek awarii sytemu sterowania, uszkodzenia lotek, chwilowego lub trwałego zakłócenia pracy silników. I choćby tylko to mając na uwadze, można stwierdzić, że profesor Rońda powiedział prawdę, że "... piloci nigdy nie zeszli poniżej 100 metrów ...", bo to, że samolot znalazł się zbyt nisko, było niezależne od ich woli ... A więc, było tak jak mówił profesor Rońda - bo to nie piloci zeszli ..., ale to ich i cały samolot, sprowadzono ... w dół!

Wzorując się zatem na SMS-ie, rozsyłanym przez antypolskich zdrajców, członkom PO, w dniu katastrofy, można na koniec dodać:

Do wyjaśnienia pozostaje tylko sposób, jaki zastosowano i kto za tym stoi.

No i:

Czy m.in. Agnieszka Gozdyra z Polsat News poniesie konsekwencje za swoje kłamstwa a także inni pracownicy mediów, podający się za dziennikarzy?

Czy dzisiaj wieczorem, zamiast dyskutowania o odpowiedzialności naukowców, nie powinni oni porozmawiać na temat odpowiedzialności za słowo, ale dziennikarzy?

KOMENTARZE

  • @1NORMALNYCZŁOWIEK
    Wszystko zaczyna im się sypać. Wiarygodność władzy i ich propagandowych dziennikarzy to nadaje się już tylko na śmietnik. Temat przerasta tych POlitruków. Wielkie dzięki za tę notkę. 5*. Pozdrawiam.
  • @
    Coraz wiecej osób zwraca uwagę na nastepujący fakt : nie ruszymy z miejsca z dowolnym problemem dotyczacym Polski , jezeli nie ukrócimy
    manipulacji medialnych, nie wprowadzimy ostrej odpowiedzialności za manipulację. Obecnie REM (Rada Etyki Mediów) zajmuje się przekleństwami na wizji, godzinami nadawania, nastawaniem na cześć i godność importowanej sprzataczki ze względu na narodowość.
  • @cyborg
    "... nie ruszymy z miejsca z dowolnym problemem dotyczacym Polski , jezeli nie ukrócimynmanipulacji medialnych, nie wprowadzimy ostrej odpowiedzialności za manipulację ..."

    ---> Oczywiście, że jest to najważniejsza obecnie sprawa.
    Dlatego już od dawna "lecę" po nazwiskach i ... cisza - tak jakby zgubili rozdzielnik "rozgrzanych sędziów"!

    Pozdrawiam
  • Wszyscy.
    II Konferencja Smoleńska. Wykłady, analizy, prezentacje. "Będziemy nasze badania prowadzić, aż do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej katastrofy." TRWA NASZA RELACJA http://wpolityce.pl/wydarzenia/65187-ii-konferencja-smolenska-wyklady-analizy-prezentacje-bedziemy-nasze-badania-prowadzic-az-do-wyjasnienia-wszystkich-okolicznosci-tej-katastrofy-nasza-relacja
  • Wszyscy.
    Prof. Chris Cieszewski: smoleńska brzoza była złamana już 5 kwietnia! Przełomowa analiza zdjęć satelitarnych ze Smoleńska http://wpolityce.pl/wydarzenia/65203-chris-cieszewski-smolenska-brzoza-byla-zlamana-juz-5-kwietnia-przelomowa-analiza-zdjec-satelitarnych-ze-smolenska http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/88/ef/88efb07c1bac6c35360625d8a8490671.jpg Szanowni Państwo. Kto nie widział rewelacyjnej wielowątkowej prezentacji Chrisa Cieszewskiego ten wiele stracił( ale do nadrobienia bo ten materiał jest już w internecie). Fachowiec rozniósł brzozową bujdę MAK na strzępy. Jego prezentacja była bardzo dokładna tropił i pokazał to, krok po kroku. Przygwoździł ich żelaznymi argumentami. Nie sposób tego streścić. To trzeba zobaczyć bo to znakomite jest.Uprzedzając atak na kompetencje Prof. Cieszewskiego - pracownik badawczy  Warnell School of Forestry and Natural Resources, Univ. of Georgia (Ateny, Georgia), naczelny redaktor dwóch  komitetów redakcyjnych międzynarodowych czasopism naukowych, recenzent dla 23 innych międzynarodowych magazynów branżowych. Jest fundatorem międzynarodowego pisma 'Mathematical and Computational Forestry and Natural Resource Sciences', organizacji zawodowej Southern Mensurationists zrzeszającej specjalistów od biometrii, współfundatorem międzynarodowego pisma 'Biometry, Modelling and Information Sciences”. Publikacje: ponad 120 artykułów naukowych, cytowania: ponad 750 razy.

    CHRIS CIESZEWSKI wykorzystał do zbadania złamanej wcześniej brzozy przyrządy takie same przy pomocy których analizuje się zdjęcia z kosmosu,można wtedy stwierdzić rodzaj gazów ,i innych pierwiastków tam występujących ...zajął się zbadaniem soków organicznych które wypływają z każdego drzewa po złamaniu i stwierdził przy pomocy chromatografii i spektroskopii iż stan soków na złamanej części wygląda tak jak zwykle jest 5 dni po złamaniu a wiadomo zdjęcie pochodzi z 10 kwietnia.. a dodatkowo przeprowadził analizę komputerową ze zdjęcia czasu dokonania przełomu tejże brzozy i wyszło mu że tego złamania na pewno nie dokonał przedmiot poruszający się z prędkością 170?(z raportu MAK) 270? km/godz..

    Analiza fotografii satelitarnych poprzedzających katastrofę. "Białe "łaty" widoczne na zdjęciach satelitarnych z 5 kwietnia 2010 r. Na terenie katastrofy to nie jest naturalny śnieg - wynika z ustaleń prof. Cieszewskiego, który wraz ze swoim zespołem przeanalizował szereg zdjęć obszaru Smoleńska z kilku lat. Te tajemnicze powierzchnie to, zdaniem prof. Cieszewskiego, coś innego, coś, co musiało zostać stworzone przez człowieka. Trudno jednak na podstawie tej jakości zdjęć określić, co to za przedmioty lub materiał. Śnieg powinien na kolejnych zdjęciach pozostawić ciemne plamy. Najprawdopodobniej było to coś ukrytego pod odblaskowymi płachtami wyglądającymi jak śnieg - konkluduje prof. Cieszewski. Warto sprawdzić, co takiego mogło być pod tymi maskownicami - twierdzi naukowiec." Ma rację mgr inż Cierpisz, to były szczątki innej Tutki przykryte , czyli maskirowka . Boeing 707 utracił podobny kawałek powierzchni skrzydła jak Tu-154 w Smoleńsku. Został trafiony sowiecką rakietą, stracił 6 m skrzydła, wylądował po godzinie lotu na zamarzniętym jeziorze http://clubs.ya.ru/4611686018427433389/replies.xml?item_no=3498&parent_id=3512 - specjalista laskowy potrafiłby na pewno udowodnić i wyliczyć ,że ten samolot nie miał prawa lecieć i wylądować gdyż wpadłby w szybka beczkę autorotacyjną. Airbus 320-111 ląduje w roku 1988 w lesie. Na pokładzie było 136 osób. Zginęły trzy osoby. http://www.savetubevideo.com/?v=akmH-J-tZbY Katastrofa airbusa w Miluzie to książkowy przykład, który za każdym razem powinien być przypominany Laskowi i jego "ekspertom". Lądujący samolot skosił 300 metrów lasu, nastąpił wybuch paliwa. linka, którego ja podaję otworzyło prawie 6 milionów osób http://www.savetubevideo.com/?v=bzD4tIvPHwE Boeingi uderzające w wieże WTC w NY przebiły kilkadziesiąt stalowych kolumn konstrukcyjnych a Tupolewa w Smoleńsku załatwiło 1 JEDNO drzewko? - http://911review.com/errors/wtc/fires.html Gdyby samolot przeleciał 5-7m nad ziemią, to sąsiadująca z brzozą budka, rozpadłaby się na kawałki, a zalegające obok śmiecie zostały by zdmuchnięte. Na dostępnych zdjęciach budka stoi, a śmiecie leżą obok. Dlatego Rosjanie w try-miga wycieli wszystkie drzewa, zasypali PObojowisko ziemią. No masz, ta brzoza była złamana wcześniej ?! No to nie ma wyjścia, dr Lasek musi poszukać innego zabójczego dla samolotu krzaka. Przykład z naszego "podwórka". Katastrofa w lesie Kabackim w 1987 roku. Las Kabacki po tej katastrofie, wyglądał jak tajga syberyjska po upadku Meteoru Tunguskiego. Samolot ściął skrzydłami z hektar lasu, zanim rozbił się w zderzeniu z ziemią i doszło do eksplozji paliwa dlatego właśnie trzeba było powołać do istnienia zespół Laska - katastrofa smoleńska to przypadek jeden na pierdyliard i taki fachura jak Lasek od zapasów w kisielu musiał się z nim zmierzyć - nikt inny nie da rady (poza red. Kublik i red. Czuchnowskim). katastrofa sprzed kilku lat w Dolomitach, gdy to amerykański samolot wojskowy zerwał statecznikiem ogonowym linę kolejki górskiej. Oto taki samolot EA-6B Prowler http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/69/EA-6B_Prowlers_supporting_Northern_Watch.jpg Kolejka runęła na ziemię, zginęło 20 osób, w tym dwie Polki. Wiecie jak wygląda lina kolejki? Gruba jak wąż 50 mm/5 cm!, do tego skręcona, ma wytrzymać udźwig kilkudziesięciu ton. Samolot zerwał ją a pilot się tłumaczył, że niczego nie zauważył. http://www.savetubevideo.com/?v=AkrHnbWoNn0 Samolot który wylądował w lesie, tym razem pod Moskwą (Tu 204 dnia 22 marca 2010) Zobaczcie co stało się z lasem, w którym wylądował: http://www.savetubevideo.com/?v=AkrHnbWoNn0 Awaryjne lądowanie TU-154 w Republice Komi, pasażerowie poszli na grzyby oczekując na podstawienie następnego samolotu - http://www.savetubevideo.com/?v=fqAA0BMZbOQ Ps. Musieli zginąć, to był jedyny sposób by zdobyć raport WSI dla Bronka. Numer z dziennikarzem mu nie wyszedł. Bronek był przed zamachem w Rosji. A tak wyśmiewano Jarosława Kaczyńskiego gdy powiedział, że Tu154 to konstrukcja bombowca Boeinga 727, no i na jego i nasze, moje wyszło!!!!! - Jan Błaszczyk emerytowany ekspert z WAT zaprezentował wykład dot. próby odtworzenia geometrii elementów siłowych skrzydła Tu-154M.

    Zaczął od analizy danych technicznych samolotu i omówił źródło wiedzy o tupolewie. Zaznaczył, że potrzebna jest dobra klasyfikacja samolotu oraz poznanie wiadomości technicznych.

    Trzeba również znać prędkości. Gdy mamy te dane, powinniśmy sobie poradzić

    - tłumaczył Błaszczyk.

    Zaznaczył, że w tupolewie mamy skrzydło doczepne, wzmacniane dźwigarami.

    Wskazuje, że należy ustalić odpowiednie obciążenia występujące w konstrukcji samolotu. Wskazał, że zebrany materiał będzie materiałem poglądowym.

    Omawiając klasyfikację tupolewa Błaszczyk wskazał, że jest to bombowiec!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! o charakterystyce samolotu pasażerskiego. Ma bowiem odpowiednią obwiednię. Prelegent wskazuje, jakie siły występujące w skrzydle są ważne dla rozumowania ws. Smoleńska.

    Następnie Błaszczyk zwraca uwagę na prace konstrukcji i możliwość pochłaniania przez nią naprężeń. Wskazuje, jakie elementy konstrukcji skrzydła są najważniejsze dla pochłaniania napięć. Jan Błaszczyk wskazał, w jaki sposób przenoszone są siły i naprężenia, jakie występuje w skrzydle.

    Pokrycie górne wraz z podłużnicami przenosi 55 proc., a dźwigary pozostałą część momentu zginającego

    - wskazywał ekspert.

    Zaprezentował również rysunek skrzydła tupolewa, które składa się z trzech kesonów. Na rysunku zaznaczono grubość pokrywy. Na kolejnym rysunku zaprezentował z kolei stan naprężeń, jakie występowały w skrzydle tupolewa przed rzekomym uderzeniem w brzozę.

    W ramach podsumowanie Jan Błaszczyk wskazał, że są dostępne dane dotyczące tupolewa i geometrii jego struktury. Wystarczą wiadomości dostępne w internecie.

    Na koniec powiem, że do tego, co zaprezentowałem, potrzebne jest ołówek, PCet i głowa specjalisty

    - tłumaczy Jan Błaszczyk.
  • Wszyscy.
    Prof. Gieras: "W skrzydłach tupolewa znajdują się baki. Jeśli w Smoleńsku doszłoby do zderzenia z brzozą na ziemi musiałyby być ślady paliwa"
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/65228-prof-gieras-w-skrzydlach-tupolewa-znajduja-sie-baki-jesli-w-smolensku-doszloby-do-zderzenia-z-brzoza-na-ziemi-musialyby-byc-slady-paliwa http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/40/19/401997c87047b401ee3380a69a4e49b5.jpg
    fot. KBWLLP

    Ciekawe wystąpienie przedstawił Jacek Gieras zaprezentował analizę wypadków lotniczych z udziałem Tu-154M w latach 1973-2011.

    Zaznaczył, że w tym okresie miało miejsce 71 katastrof ze zniszczeniem kadłuba. W nich z kolei zginęło 3009 ofiar. Pierwszy wypadek miał miejsce w Pradze - w 1973 roku, ostatni w Sugrucie - wtedy miał miejsce pożar na skutek błędnej synchronizacji generatorów. W tych latach miało również miejsce 43 katastrof bez zniszczenia kadłuba. http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/46/02/460284197061b32036bda0d7b541fb5f.jpg

    Gieras przedstawił zestawienie różnych wypadków Tu.

    Przeżywalność dla Tu-154M jest bardzo duża, co oznacza, że szansa na śmierć w wyniku katastrofy jest relatywnie niska

    - mówił.

    Zaprezentował również statystyki dotyczące Tu, zaznaczając, że wyprodukowano ich ponad 900. Następnie zestawił liczbę wypadków lotniczych Tu-154 z Boeinga 727, Boeinga 767 i Airbusa 300. Co ciekawe, to właśnie Tupolew ma najlepsze wyniki przeżywalności.

    Stąd wynika, że tupolew jest bardzo wytrzymałym samolotem, ale jest bardzo awaryjny

    - wskazuje Gieras.

    Dodaje, że w latach 1973-2011 były trzy katastrofy, do których doszło w wyniku wybuchu. Pierwszą omawianą katastrofą było wysadzenie w 1973 roku samolotu. Porwany tupolew został wtedy wysadzony na ziemi przez porywaczy. Samolot uległ doszczętnemu zniszczeniu. Kolejną tragedią w wyniku wybuchu była eksplozja bomby w 2004 roku.

    Niewielki wybuch bomby w toalecie spowodował dekompresję maszyny i całkowity jej rozpad

    - mówił Gieras.

    Wskazał, że trzecią katastrofą w wyniki wybuchu była tragedia smoleńska. Wskazał, że świadczą o tym doskonale zdjęcia, które zostały zrobione tuż po tragedii.

    Jacek Gieras zaznacza, że należałoby przebadać wrakowisko, ubrania ofiar, szczątki samolotu, by sprawdzić, czy w Smoleńsku doszło do wybuchu.

    Dodaje, że kadłub samolotu to obiekt cylindryczny, który podlega odkształceniom. Dodaje, że w czasie eksplozji następuje rozerwanie wzdłuż kadłuba i wychylenie boków.

    Gieras zaznacza, że eksplozja zawsze pozostawia na częściach metalowych charakterystyczne znaki.

    Wymiar próbki, która poddawana jest analizie, nie ma znaczenia. Znaczenie ma obecność śladów typowych dla eksplozji

    - tłumaczy prelegent. Wśród charakterystycznych wyznaczników wybuchu wymienił m.in. duże rozczłonkowanie części samolotu, charakterystyczne kwiatowe zniszczenia, wygięte boki kadłuba.

    Gieras zaprezentował również zdjęcie dot. zamachu nad Lockerbie, wskazując na znaki szczególne typowe dla eksplozji.

    Dodaje, że również na tkaninach, które były w pobliżu eksplozji można zobaczyć charakterystyczne dla wybuchu ślady. Dochodzi m.in. do mieszania się tkanin.

    Na koniec swojej prezentacji Jacek Gieras zaprezentował film ostatniego incydentu z udziałem Tu-154M. W Turcji doszło do zderzenia samolotu z pojazdem bagażowym. Na filmie widać, że skrzydło zostało uszkodzone, a z baku umieszczonego w nim lecą ogromne ilości paliwa.

    To jest olbrzymia ilość paliwa. W skrzydłach tupolewa znajdują się baki. Jeśli w Smoleńsku doszłoby do zderzenia z brzozą na ziemi musiałyby być ślady paliwa. Dopiero gdy samolot leci na poziomie ponad 1000 m. paliwo lotnicze nie dolatuje do ziemi. Czy zatem wokół brzozy są jakieś ślady paliwa? Czy ktoś to w ogóle badał?

    - pytał Gieras.

    Dodał, że do weryfikacji tez dot. katastrofy smoleńskiej, trzeba przebadać wrak tupolewa. Bowiem bez tego prace są obarczone dużym ryzykiem błędów.



    ZOBACZ ROZMIESZCZENIE ZBIORNIKÓW PALIWA W SKRZYDLE TU-154M: http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/b6/bc/b6bc5e257a12c6c6753490bac5f702ac.jpg





    Fot. Orbiter.ucoz.ru

    Od godziny 9:00 trwa II Konferencja Smoleńska - międzynarodowe spotkanie naukowców i ekspertów z całego świata, którzy pochylają się nad problemem przyczyn katastrofy smoleńskiej. Portal wPolityce.pl prowadzi specjalną relację z tego wydarzenia, na bieżąco aktualizowaną. Ps.
    Musieli zginąć, to był jedyny sposób by zdobyć raport WSI dla Bronka. Numer z dziennikarzem mu nie wyszedł. Bronek był przed zamachem w Rosji.
  • Wszyscy.
    Zamach/Katastrofa smoleńska jest wielkim wyzwaniem dla budowniczych nowych dwóch wieżowców w USA po tym jak tamte zostały znacznie uszkodzone gdy samoloty wbiły się całą szerokością w betonowe konstrukcje więzarów przecinając je niemal do połowy co doprowadziło do ich zawalenia.Tylko zastosowanie desek ze stalowej smoleńskiej sosny da 100% gwarancję na nienaruszalność tej nowej konstrukcji w przypadku możliwego nowego lotniczego ataku terrorystycznego. Od czasów Smoleńska wszyscy konstruktorzy wielkich budynków powinni przerzucić się na konstrukcje z pancernego drzewa brzozowego made in MAK/Miller A oto radzieccy uczeni (w tym pp. Anodina i Lasek) mają swoją fizykę, niezależną od ogólnoświatowej. Ps. Jest oficjalna odpowiedź eksperta od Laska: "to niepoważne opierać się o nieostre fotografie satelitarne skoro można spytać właściciela działki na której stoi brzoza. Powie kiedy się złamała". Dzisiaj w programie "Tak jest" na pytanie posła Błaszczaka,czy red.Morozowskiego nie dziwi ,że po 3 latach śledczy jadą badać wrak na obecność trotylu, elokwentny redaktor odpowiedział, że nie bo jeżeli tam był trotyl to czy po 3 ,czy po 5 latach to i tak niczego nie znajdą... Ciekawe.
  • Wszyscy.
    Potwierdzenie manipulacji przy czarnych skrzynkach? Prof. Gruszczyńska: "Na nagraniach nie ma uderzenia w brzozę, nie ma odgłosu przypominającego stuknięcie"
    ttp://wpolityce.pl/site_media/media/cache/6d/1e/6d1e8fa4b326e4201d677ed30056ffcd.jpg

    Anna Gruszczyńska-Ziółkowska zakończyła wykłady pierwszego dnia Konferencji Smoleńskiej wystąpieniem pt: jak brzmi uderzenie samolotu w brzozę?

    CZYTAJ TAKŻE: II Konferencja Smoleńska. Wykłady, analizy, prezentacje. "Będziemy nasze badania prowadzić, aż do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej katastrofy." TRWA NASZA RELACJA

    Zaczęła od tego, że w materiałach komisji Millera znalazł się opis jednej fali dźwiękowej, świadczącej właśnie o uderzeniu w brzozę. Ekspert wskazała, że opiera swoje rozważania na materiałach MAK i komisji Millera.

    Zdarzenia, które omówię, są opisane w materiałach i transkrypcji Instytutu Ekspertyz Sądowych

    - mówiła prelegent.

    Wskazała, że teoria dot. brzozy opiera się na odczycie z kokpitu tupolewa.

    Pojawia się więc pytanie, który dźwięk jest interpretowany, jako odgłos uderzenia samolotu w brzozę

    - wskazała Gruszczyńska-Ziółkowska.

    Dodała, że w oficjalnych materiałach sprawa uderzenia w brzozę jest odczytywana na podstawie zapisów z kokpitu. Prelegent wskazuje na nieścisłości w materiałach komisji Millera oraz zapisach rejestratorów.

    Wskazuje, że w raporcie komisji Millera używa się sformułowań, które mają sugerować dynamiczność wydarzeń i gwałtowność. Jednak - jak wskazuje Gruszczyńska-Ziółkowska - te sugestie nie są prawdziwe. Dźwięki nie są gwałtowne, ale ewolucyjnie narastają.

    Jednak w załączniku do raportu znajduje się materiał, który pokazuje, że zmieniono narrację - już nie ma mowy o dźwięku w brzozę, ale o dźwięku, które brzmi jak stuknięcie.

    Nie ma jednak czegoś takiego, jak odgłos przypominający stuknięcie. Stuk to dźwięk. Albo dźwięk jest, albo go nie ma. Stuknięcie jest dźwiękiem

    - tłumaczy.

    Zaznacza, że w dźwięku nagrania z kokpitu słychać kilka uderzeń i podobnych stuków.

    Które z trzech uderzeń jest wskazywany przez komisję?

    - pytała prelegent, zaznaczając, że ustalenia komisji nie są jasne.

    Prezentuje również zestawienia dźwięków, które pojawiają się na nagraniu. Dodaje, że jest wiele zaburzeń i powtarzających się odgłosów.

    Na nagraniach nie ma uderzenia w brzozę, nie ma odgłosu przypominającego stuknięcie, o czym mówi raport Millera i załącznik 2. Mamy z kolei głosy, które nie zostały opisane

    - tłumaczyła ekspert.

    Wskazuje, że słychać wiele zakłóceń i zaburzeń. Pod koniec nagrania słychać "hurgot".

    Na koniec wskazała na konieczność pogłębienia badań akustycznych.

    Puściła również fragment nagrania, który wskazuje, że materiały były manipulowane. Słychać bowiem, że ktoś mówiący kończy zdanie na dwa zupełnie inne sposoby. Dźwięki są na siebie nałożone.

    Sprawa zdaje się nie budzić wątpliwości.

    To zjawisko pokazuje, że zapis nie jest integralny

    - zakończyła swoje wystąpienie.

    Kwestia referatu dot. czarnych skrzynek wróciła również w podsumowującej pierwszy dzień konferencji dyskusji.

    Dr Gajewski:

    Jeśli udowodnimy, że doszło do manipulacji, to wszystkie nagrania dostarczone przez śledczych nie mają sensu. Jedno fałszerstwo eliminuje cały materiał dowodowy.

    Prof. Gruszczyńska-Ziółkowska:

    Mamy bardzo poważny problem, bo materiał, z którego korzystamy, to materiał dźwiękowy w filmie MAK. On mógł do produkcji filmowej być manipulowany.

    lw, znp http://wpolityce.pl/wydarzenia/65234-potwierdzenie-manipulacji-przy-czarnych-skrzynkach-prof-gruszcznska-na-nagraniach-nie-ma-uderzenia-w-brzoze-nie-ma-odglosu-przypominajacego-stukniecie
  • @Kula Lis 62 21:46:27
    Komentarz bardzo ciekawy:
    gość (83.23.25.***) dzisiaj, 21:07 Odpowiedz Zgłoś nadużycie

    Jestem producentem filmowym. W mojej firmie często przemontowywaliśmy( przy pomocy profesjonalnych programów) ścieżkę dźwiękową tak aby z kilku identycznych wypowiedzi uzyskać jedną idealną. To typowa procedura, która jeśli wykonana dobrze jest dla przeciętnego człowieka niezauważalna. To co zrobiono z taśmą "smoleńską" to ordynarna manipulacja jeśli nie prowokacja!!! Anna Gruszczyńska świetnie to wychwyciła! Ale powtarzam! Włosy stanęły mi dęba kiedy te dźwięki usłyszałem i zobaczyłem na graficznym wykresie! To amatorskie bezczelne oszustwo!!! Inny tembr, inny akcent dodanego słowa...Do tego nie zachowana odległość między zespołami dźwięków. Naiwne, nieprofesjonalne działanie oszustów lub...specjalne, obliczone na to aby skłóceni Polacy skoczyli sobie do gardła.Szok. Właśnie o tym rozmawiamy z żoną. Oboje jesteśmy wstrząśnięci. Wiem co piszę bo z tego żyję...
  • @Kula Lis 62 21:35:48
    Witam. Polecam ci portal:"poznajprawdę.net" i tam poczytasz o ataku na wieże World Trade Center! te wieże nie zawaliły się same, tylko zostały wysadzone ładunkami wybuchowymi!!! Ciekawe jest to, że w dniu tragedii do pracy nie przyszedł żaden żyd!!! Dzięki za wnikliwe i odwazne artykuły, bo ciemnota w narodzie jest duża!
  • @Kula Lis 62 21:54:45
    Dodam jeszcze, że takie dowody, jak: brak rowu, który powinien wyryć 90-tonowy samolot, zeznania ambasadora Bahra i kamerzysty Wisniewskiego o braku ciał , 120 luksusowych foteli i bagazy pasażerów, pokazują, ze to była MASKIROWKA, która nie wypaliła! Komisja A. Macierewicza bije pianę na temat upadku samolotu, który nie rozbil się na tym błocie!
  • @zibi
    'Komisja A. Macierewicza bije pianę na temat upadku samolotu, który nie rozbil się na tym błocie!"

    ---> Tak tego nie odbieram. Zauważ, że trudniej jest udowodnić, że ktoś czegoś nie ma niż, że coś ma. Nie mamy namacalnych dowodów na drugi lot - a do tego wyburzono hangar w Warszawie i zabetonowano teren katastrofy. W procesie dedukcji trzeba dysponować jakimiś punktami zaczepienia. Dlatego na razie należy zajmować się tym co mamy do dyspozycji, czyli oboma raportami, "danymi" z przyrządów, stenogramami, nagraniami, zdjęciami ... i za pomocą nich - pamiętając o fałszerstwach i manipulacjach - udowadniajmy, gdzie tkwią sprzeczności, kłamstwa ... W pewnym momencie, doprowadzi to do zupełnego upadku tez MAKMillera i wtedy dopiero będzie wiadome, od kogo zażądać nowych dokumentów, dowodów. Co prawda, będą wtedy na początku pewne problemy z przesłuchiwaniem Tuska, Arabskiego, Sikorskiego, Grasia ..., ale z upływem czasu, na pewno Naczelnik więzienia stanie się bardziej przychylny ... :)
  • Wszyscy.
    Prokurator Seremet twierdzi, że polskie śledztwo będzie można zakończyć nawet bez oryginałów czarnych skrzynek i wraku Tupolewa http://wpolityce.pl/wydarzenia/65338-prokurator-seremet-twierdzi-ze-polskie-sledztwo-bedzie-mozna-zakonczyc-nawet-bez-oryginalow-czarnych-skrzynek-i-wraku-tupolewa http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/a3/cc/a3cc4838c1ed2a501cf693e48dcd10c8.jpg - Oj Seremet, Seremet ty się nawet już nie kompromitujesz. Żałosny z ciebie człowiek, konsultowałeś to już z Grasiem, Tuskiem? Toż to co ty pierdolisz to ewenement na skalę światową i to mówi prokurator naczelny. Jak oni teraz będą uczyć studentów, że bez badania dowodów rzeczowych, które są ale nie odzyskane można zakończyć śledztwo, to paranoja, rozdwojenie jaźni, a może zwykłe tchórzostwo? serwilizm? POddaństwo panie Seremet. To już kraje afrykańskie mają myślenie poprawniejsze od naszych śledczych. Gdzie my żyjemy, że trzeci świat nas wyprzedził. Wstyd i hańba. Kłamstwo smoleńskie bardzo przyPOmina kłamstwo Katyńskie ! Wtedy też nie wolno było oficjalnie POdważać sowieckiej wersji zdarzeń ! A kto się ośmielił to zrobić trafiał do więzienia albo był szykanowany ! Dzisiaj jest POdobnie, z tym, że już nie wsadzają do więzień(na razie nie wsadzają ale sytuacja jest rozwojowa pożyjemy zobaczymy) lecz próbują wyśmiać i i ośmieszyć !
  • Wszyscy.
    Prof. Chris Cieszewski jest pracownikiem badawczym w Warnell School of Forestry and Natural Resources, University of Georgia (Ateny, Georgia) w Stanach Zjednoczonych. Jest naczelnym redaktorem dwóch międzynarodowych czasopism naukowych, członkiem komitetów redakcyjnych trzech innych międzynarodowych czasopism naukowych i pracuje jako recenzent dla 23 międzynarodowych czasopism naukowych. Jest fundatorem międzynarodowego pisma naukowego "Mathematical and Computational Forestry and Natural Resource Sciences", organizacji zawodowej Southern Mensurationists zrzeszajacej specjalistów od biometrii leśnej z 13 południowo-wschodnich stanów USA, i współfundatorem międzynarodowego pisma naukowego "Biometry, Modelling and Information Sciences". Prof. Cieszewski opublikował ponad 120 artykułów naukowych, które są cytowane ponad 780 razy w międzynarodowej literaturze badawczej.

    W swojej analizie Amerykanin wykorzystał złożone metody poprawiające jakość zdjęć satelitarnych. Należy podkreślić, że w przygotowaniu prezentacji brali udział także inni naukowcy z USA: Arun Kumar, Roger Lowe, Pete Bettinger, Daniel Markewitz i Deepak Mishra z University of Georgia.
  • Blef jest KŁAMSTWEM
    A do blefu p. Rońda przyznał się osobiście w TV TRWAM. I tyle w temacie

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930