Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
420 postów 4707 komentarzy

Autorytetom zastępczym: Stop!

1normalnyczlowiek - Jak mądre - to pochwal i powiedz innym, a jak złe to ... też powiedz innym a mi zwróć uwagę! Ale: Nie musisz komentować. Wystarczy, że przeczytasz ... i za to Ci również dziękuję.

Poseł PO, Andrzej Biernat, zdradził tajny plan premiera i prezydenta.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Akcje prowokatorów policyjnych miały doprowadzić do delegalizacji Marszu Niepodległości i dać pretekst ograniczaniu swobód obywatelskich.

       Aż dziwne, że piątkowy występ posła Platformy Obywatelskiej Andrzeja Biernata, w porannym programie stacji Polsat News GRAFFITI, przeszedł bez echa. Tyle dni minęło ... a tak czujne zazwyczaj mainstreamowe media - zgodnie podnoszące larum w całej Polsce a czasami także za granicą, gdy tylko jakiś oszołom spróbuje w najdalszym zakątku kraju, w ramach mowy nienawiści, wypowiedzieć nacjonalistyczne hasło w rodzaju: Tu jest Polska!- tym razem, w przypadku tak sensacyjnej wypowiedzi człowieka, uważanego przez niektórych za szarą eminencję Partii Rządzącej, nabrały wody w usta. Trudno wyczuć, czy postąpiły tak, by chronić swoich sponsorów, choć to ich człowiek nie potrafił utrzymać języka za zębami A może po prostu zrobiło im się tak zwyczajnie wstyd, że jeden z prominentnych polityków, poseł, ślepo dotąd popieranej partii, przedstawianej w tychże mediach jako partia ludzi światłych, wykształconych, oblatanych we wszystkim, okazał się w gruncie rzeczy, zwykłym prymitywnym kłamcą, oszustem i oszczercą, do tego nie potrafiącym logicznie przedstawiać swoich poglądów, składnie przekazywać swoich myśli, nawet w najprostszych sprawach. Bełkot, jaki można było zaobserwować, przypominał - już przysłowiowy - "poziom" wypowiedzi przedstawicieli formacji siłowych poprzedniego systemu, czy to Milicji Obywatelskiej, czy to ZOMO, którzy codziennie, po powrocie do swojego domu - patrząc, to na żonę, to na drzwi do WC - przeżywali swój odwieczny dylemat z pogranicza egzystencji i filozofii: "Lać czy walić". Kto dotrwa do końca stenogramu rozmowy pani Redaktor z Andrzejem Biernatem, z pewnością zauważy, że poseł należy do tego specyficznego gatunku, w którym tacy jak on myśliCiele, wyznają rewolucyjną teorię, odrzucającą dylemat "czy", zastępując o wiele łatwiejszym w zastosowaniu paradygmatem "i", co wyklucza w oczywisty sposób wszelkie pomyłki, wynikające z błędnego wyboru. Poseł Biernat już teraz cieszy się na samą myśl - a którą radośnie wyraził w tej rozmowie - że "na przyszłość ona będzie skutkowała bardzo bardzo ostrym traktowaniem takich zdarzeń.", dodając groźnie: "Zwłaszcza, że prawo nam na to pozwala!" Osobnym problemem psychologicznym a może i psychiatrycznym, jest charakterystyczne dla posła powtarzanie pewnych słów - tam, gdzie wspomina o przemocy, o rozwiązaniach siłowych. To mi wygląda na "ukrytą opcję ... faszystowską". Kto nie wierzy niech sam sprawdzi, czytając stenogram. Tego się nie da opowiedzieć, to trzeba przeczytać. Dopiero na sam koniec wyłożę własną interpretację, w oparciu o rewelacje, które poseł Andrzej Biernat raczył, w swej nieświadomości, upublicznić, wbijając tym samym nóż w plecy swemu premierowi:

Red. - Pani Redaktor   AB  - Andrzej Biernat

 

GRAFFITI Polsat News

Red.: Dzisiaj porozmawiamy o tym, co po Marszu Niepodległości i jakie powinny być konsekwencje, również polityczne. W studiu w Łodzi jest Andrzej Biernat z Platformy Obywatelskiej.Panie pośle. Dziwi Pana, że Bartłomiej Sienkiewicz jest wciąż szefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych?

 AB: No, wie Pani. Pośpiech, to jest wskazany w zupełnie innych przypadkach niż w takich, kiedy ocena całej sytuacji z 11 listopada nie ma jeszcze raportu i finału. Tak że cała odpowiedzialność, jak będzie oceniona, po której stronie ona jest najbardziej uwidoczniona i prawdziwa. No wtedy będzie ocena pana premiera, co do pracy ministra Sienkiewicza. Natomiast dzisiaj trwają cały czas jeszcze trwa jeszcze ocena tej sytuacji, aaa ..., trwają procesy tych, którzy brali udział w najbardziej chuligańskich elementach tego przemarszu. I poczekajmy jeszcze chwilę na ocenę samego pana premiera.

 Red.: Panie pośle. Doskonale pan pamięta, tak jak i ja, jak wszyscy, że premier ma szybką rękę. Jak chce kogoś zwolnić to go zwalnia natychmiast. Jeżeli czeka, to przeważnie tej dymisji nie ma. No chyba tylko w przypadku ministra Budzanowskiego – czekał, czekał, żeśmy się doczekali.

 AB: Nno. To też nie tak. Naprawdę premier jest rzetelnym oceniającym swoich ministrów. Jeżeli stwierdzi, że podstawowa i główna wina leży po stronie ministra, to też nie zawaha się wymienić. Natomiast dzisiaj jest troszeczkę inna sytuacja. Oceniam ten marsz tylko w kategoriach czy Sienkiewicz był winny czy też nie. Natomiast proszę zwrócić uwagę, że to jest jakaś taka spójna całość. Widocznie negocjatorzy ze strony zabezpieczenia, rozmawiając z Organizatorami marszu, troszeczkę dali się uwieść temu, że oni zapewniali o tym, że dadzą sobie radę ze wszystkimi elementami tego Marszu Niepodległości, podobnie jak to było na marszu Solidarności, gdzie policja również pełniła zadanie zabezpieczające, ale w pewnym oddaleniu, żeby nie wzbudzać dodatkowych emocji. I taka taka taka umowa była też z Organizatorem.Policja była wszędzie obecna, z tym że troszeczkę też, proszę przypomnieć sobie ocenę sprzed roku, tam też była, były pretensje do policji, że zadrażniała sytuacje, żeprowokowała jakieś scysje między uczestnikami marszu. Wczoraj, jedenastego, policja była w oddaleniu oczywiście dbała o to, żeby wszystko miało odbywać się w odpowiednim porządku. No niestetybojówki przygotowane na ten cel, w tym celu żeby zakłócić ten marsz, rozbiły właściwiesamą ideę tego wydarzenia.

Red.: Panie pośle. Ja to rozumiem. Tylko, takie cechy jak łatwowierność, naiwność i podatność na uwiedzenie, to nie są cechy, które ja bym chciała widzieć u ministra spraw wewnętrznych.

 AB(pojawił się głupawy śmiech): Ale ja użyłem takiego trochę śmiesznego porównania, ale chodzi o wzajemne zaufanie. Jeżeli sobie nie ufamy, no to w ogóle nie ma sensu, żebyśmy podejmowali jakiekolwiek negocjacje. Tylko mamy już tą nauczkę, żeabsolutnie nie negocjuje się się z uczestnikami czy z Organizatorem takich wydarzeń, tylko stosuje się silną politykę zabezpieczenia. I myślę, żeprzyszły rok to już będzie twarda twarda policja, bez względu na to, co by się miało wydarzyć i twarda reakcja. Mamy mamy kolejną bolesną nauczkę, ale na pewno na przyszłość onabędzie skutkowała bardzo bardzo ostrym traktowaniem takich zdarzeń. Zwłaszcza, że prawo nam na to pozwala!

Red.: Czy gdyby Grzegorz Schetyna wciąż był szefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, doszło by do takich zadym, jak doszło cztery dni temu?

AB: Mma aa. Podejrzewam, że zachowałby się dokładnie tak samo w rozmowach z Organizatorami marszu i też ufając w to, że mimo wszystko służby zabezpieczające ze strony Organizatorów będą sprawne i skuteczne, odsunąłby policję o te kilkaset metrów od przebiegu marszu.

Red.: A ja nie wierzę, że uwierzyłby w to, że Straż Porządkowa jakiegokolwiek marszu może sobie poradzić z takimi tego typu bojówkami.

AB: To też nie jest kwestia wiary. Kwestia wiary, to byłaby taka, że w ogóle policji nie byłoby w trakcie przebiegu tego marszu. Natomiast policja zabezpieczała. To były siły bardzo wielkie, bardzo duże, kilka tysięcy policjantów i one reagowały w tej sytuacji zagrożenia. No, jeżeli kilkuset.

Red.: Panie pośle. Ja tego nie rozumiem, nie rozumiem. Bo jeżeli Prawo i Sprawiedliwość mogło wyciągnąć wnioski z tego co wydarzyło się rok temu i nie wziąć udziału w tym marszu, wyjechać 300 kilometrów, bo przewidywali te zadymy, te incydenty, czy jak by to nazwać. To znaczy, że minister spraw wewnętrznych i Komendant Główny Policji, też musieli to przewidzieć.

AB:Widocznie PiS miał większą wiedzę na ten temat, co się będzie działo.

Red.: Od policji??? To jak to świadczy o policji!

ABCisza, mhhhm, cisza ... (pojawia się uśmieszek): No wie Pani. Jeżeli organizuje się coś, no to się ma pełną wiedzę. Natomiast policja nie organizowała tego marszu.

Red.: PiS nie organizował, PiS też nie organizował tego marszu, panie pośle, panie pośle!

AB(uśmieszek jeszcze intensywniejszy): Ale nie wiemy co się stało, co się działo wewnątrz tych ludzi, bo do tych bojówkarzy nikt się nie przyznaje. To jest bardzo ciekawe. Organizatorzy marszu mówią, że to nie ich ludzie.To skąd oni się wzięli? Z choinki???

Red.: Oni się wzięli

AB: Ktoś je musiał

Red.: Nie chcę panu przerywać. Skąd się wzięli?

AB: Zadaję pytanie:Skąd się wzięli?

Red.: Z frustracji, panie pośle

AB: No wszyscy jesteśmy na swój sposób sfrustrowani. Ale nie rzucamy się na ambasady, nie rzucamy koktajlami Mołotowa, nie tratujemy biednych ludzi, zamieszkujących jakiś opuszczony budynek. No! To dziwna frustracja.

 

        Na koniec jeszcze pani Redaktor porozmawiała sobie z panem posłem o sporcie, ale oszczędzę dodatkowych wrażeń - Tym bardziej, że dzisiaj, Jan Tomaszewski powiedział, że zna bardzo dobrze posła Andrzeja Biernata, który zna się na sporcie tak samo jak i Joanna Mucha! Tusk strzeli sobie w kolano, jeśli weźmie go do rządu. Byłaby to nagroda za zaatakowanie Schetynowców.

     Rozmowa na tematy - umownie nazwijmy - polityczne z całą jaskrawością pokazała, jacy ludzie, dzięki partyjnemu poparciu, reprezentują obywateli w najważniejszych instytucjach państwa. Skoro taki poziom reprezentuje jeden z najbliższych współpracowników premiera, to co się dziwić, że oni wszyscy nie panują nad tym, co się w państwie dzieje. A stara prawda uczy, że tam gdzie panoszy się głupota, zakłamanie, brak kompetencji do zarządzania sprawami państwa oraz strach przed lepszymi od siebie, to tam wkracza nienawiść, przemoc i chęć utrzymania władzy metodami siłowymi. Nie czas i miejsce na dokładną analizę sytuacji w kraju i omówienie "zasług" poszczególnych osób, które z "wysokości" mediów pouczają obywateli, jak mają żyć a właściwie, jak mają się wyrzekać wszystkiego, w imię lepszej przyszłości, która jest już na horyzoncie.

     Dziwnym trafem, po 89 roku pewne środowiska połączyły się we wspólnych działaniach i w tą "lepszą przyszłość" weszli od razu, "z marszu", już na początku transformacji ustrojowej ... i do dziś o nią - dla swoich rodzin i pociotków - pieczołowicie dbają - tak pieczołowicie, że zapomnieli o reszcie społeczeństwa. Jak to się stało, że ci, którzy "nie orzą, nie sieją", z(a)bierają największą część plonów a na pozostałą, zdecydowaną większość, przypadają tylko jakieś resztki! Patrząc teraz na tych, którzy nas Polaków tak urządzili, można ogólnie stwierdzić i to ponad wszelką wątpliwość, że po 89 roku Polska nie wykorzystała swojej szansy, bo dostała się w ręce hochsztaplerów, oszustów, kłamców i zwykłych nieudaczników. Weźmy pierwszy lepszy - już książkowy - przykład, człowieka znikąd, który nagle pojawił się w kraju, z powodu mającej się pojawić olbrzymiej kasy, do podziału między swoich. Tu potrzebny był rzeczywiście jeden z najlepszych w Europie a może i na świecie speców od księgowości - od kreatywnej oczywiście księgowości. Przecież to jest człowiek, o którym z całą pewnością można powiedzieć, że się nie zna na finansach państwa - a jednak jest drugi po Gogu...siu z piłką i trzęsie do dziś wszystkim. Bo czyż nawet najdoskonalszą umiejętność pożyczania i zapożyczania się, ściaganie poborów i rozdawnictwo, ale bez umiejętności zarabiania i dawania zarabiać tym, od których żąda więcej i coraz więcej, można uznać za zdrową działalność finansową? Przecież taki człowiek wyrzucony byłby na zbity pysk z najmniejszego normalnego przedsiębiorstwa a nawet z domu, skoro jedynym jego sukcesem byłoby mnożenie wskaźników, mówiących wyłącznie o wzroście, o poprawie warunków zadłużania się! Taka polityka państwa musiała zakończyć się katastrofą. Na razie jeszcze ojcowie - i matki - tej katastrofy ciągną kasę z organizowania konferencji pn. "Jak dobrze żyć", doradzania rządowi, Parlamentowi, z obstawiania funduszy, fundacji, stowarzyszeń..., no i spółek państwowych oraz tych, które już zdążyli zmienić na prywatne. Pozostał ostatni skok na kolejną unijną transzę. A że Naród już nie wyrabia, a Narodem rządzą historycy, którzy z historii wiedzą, co trzeba dać ludowi, jak nie mają chleba, więc organizują igrzyska, bo na nich najlepiej i najszybciej się zarabia. To, że większość firm krajowych bankrutuje, póki ci zagłuszy się planowaniem kolejnych igrzysk i obietnicami, że tym razem uczciwie zapłacą za wykonaną pracę.

      Niestety coraz częściej ten "głupi lud" już nie chce kupować takich głodnych kawałków, więc władza - zamiast rozwiązywać problemy gospodarcze, społeczne i finansowe - zaczęła miliardy złotych wydawać na dozbrajanie służb, na systemy inwigilacji i oczywiście na PR a w tym na mainsreamowe media. Jedyny problem jaki pozostał, to "zgłuszyć" opozycję, zagłuszyć lub skanalizować wszelkie głosy krytyki i w zarodku stłumić wszelkie ruchy narodowe, przypinając im - tak jak i prawicowej opozycji - łatkę antysystemowości, antyeuropejskości a jeśli trzeba, to także łatkę faszyzmu i nacjonalizmu.

      Przygrywką do tych działań stały się akcje policyjne, najpierw na pojedynczych ludzi, potem na środowiska ultrasów, którzy z równym zapałem kultywowali tradycje patriotyczne, co i krytykowali władzę. I tu władza popełniła największy błąd, gdyż najpierw ujawniła swoje antypatriotyczne, antypolskie oblicze, czemu dała wyraz w wielu podejmowanych decyzjach, nie tylko przeciwko określonym środowiskom kultywującym pamięć historyczną, ale wprost wypowiadając wojnę całej polskiej kulturze, historii, tradycji. Liczyli na to, że szczególnie młodzież złapie się na nowinki cywilizacyjne, da się poprowadzić w kierunku jakiejś nihilistycznej wizji życia, wypełnionego różowymi substytutami wszystkiego, co dla normalnych ludzi jest ważne. A tu klops. Okazało się, że "fejsbookowcy", "twiterowcy" nie mają najmniejszego zamiaru zapominać o swoich korzeniach narodowych, o historii, tradycji, religii, o polskich bohaterach a szczególnie o Żołnierzach Wyklętych, co nijak się dawało pogodzić z baumanowską filozofią, mówiącą, że wszystko płynie i dlatego nawet bandyta lub morderca może zostać mentorem, demiurgiem dla elity.

      Na te plewy nie dała się złapać nie tylko młodzież, co wywołało wściekłość w kręgach władzy i w środowisku ją wspierającym, więc ta Elitka Czerwonych Gnojków postanowiła zadziałać jeszcze bardziej zdecydowanie, ale dwutorowo. Skoro nie udało się, z młodych polskich serc, wyplenić wrażej tradycji patriotycznej, to postanowiono wkraść się w ich łaski i przejąć inicjatywę, udając patriotów W sukurs miały przyjść świetnie opanowane - jeszcze z dawnych czasów - techniki operacyjne, oraz wsparcie medialne. Ten kierunek działań oddano do realizacji Pałacowi Prezydenckiemu, gdzie aż się roi od pogrobowców poprzedniego ustroju, gotowych na każde wezwanie bronić także swoich, interesów - rodzinnych i służbowych. Drugi kierunek, znacznie trudniejszy, przypadł do realizacji stronie rządowej.

      I dopiero w tym momencie dochodzimy do sedna tego, co w swój pokrętny sposób, nieopatrznie wyjawił nam poseł Andrzej Biernat. A mianowicie, zdradził on trzyetapowy plan całkowitego zniszczenia - i fizycznie i mentalnie - Marszu Niepodległości a przy okazji również marszów prawicowej "starszej" opozycji. Zaplanowano posłużenie się wszelkimi dostępnymi metodami, także siłowymi oraz chwytami, od "podgrzewania żaby", po "obieranie cebulki" i "plasterkowanie". Ważne było aby obżydzić udział w Marszu Niepodległości wszelkim poważnym środowiskom , poprzez przypięcie marszowi i jego Organizatorom łatki nacjonalizmu i neofaszyzmu. By kojarzył się tylko z ekscesami w blasku pochodni, by odstraszał hukiem petard i latających nad głowami rac. I tu trzeba to ze smutkiem przyznać, nie sprawdziła się ta "starsza" prawicowa opozycja. A przecież to dzięki m.in. wysiłkowi, poświęceniu ludzi skupionych przy Nowym Ekranie, udało się już dwa lata temu zebrać wystarczające materiały, dowody, świadczące niezbicie o prowokacjach władzy. Rozsądna i konsekwentna reakcja prawicy, z wykorzystaniem także tych możliwości, jakie daje obecność w Parlamencie, pozwoliłaby w zarodku stłumić akcje rządu i prezydenta. Niestety, zlekceważono te pierwsze symptomy rodzącego się totalitaryzmu i pozostawiono młodych samym sobie - tak jak i w kolejnych latach.

 

A plan rządu był bardzo prosty:

Pierwszy rok (2011) - policja planuje "wchodzenie w marsz i rozdzielanie na mniejsze grupy". Najzupełniej "przypadkowo", pretekst do takich akcji dostarczyli "bandyci", rzucając racami w kierunku policji (w KIERUNKU!! - nie W policję!), wyrywając (nie wiadomo po co!) parę kostek brukowych i płyt chodnikowych, finałem, podpalenie paru podstawionych do tego celu, samochodów - także osławionego wozu transmisyjnego TVN ... To wystarczyło, by wysłać w "świat" właściwy, wymowny obraz tego, co się działo na Marszu Niepodległości, dając jednocześnie powód prezydentowi, by zapowiedział zaostrzenie prawa. Prezydent skwapliwe skorzystał z okazji. Jeszcze zanim "zamieszki" się skończyły, już wiedział kto zawinił  i już miał gotowy projekt zmian w ustawie o zgomadzeniach, uwzględniający wnioski "znane" dopiero po paru dniach - tak jak i w następnym roku!

Następny rok (2012) - policja przyjmuje taktykę "wyłuskiwania z tłumu". No proszę, jak na zawołanie, tym razem "bandyci" całymi oddziałami przeskakują w jednym momencie przez barierki, mieszają się z maszerującymi sobie spokojnie w Marszu Niepodległości, ludźmi i stamtąd prowadzą walkę podjazdową z policją, wyskakując co jakiś czas na solo. Oczywiście oddziały policji wkraczają w marsz. Niestety, nie dość, że nikogo z rozrabiających nie wyłuskują, to na dodatek nikt z maszerujących nie chce ich atakować - ale wszystko wygląda w oku kamery wystarczająco groźnie, wystarczająco dramatycznie, by w pewnym momencie pojawił się - zresztą fałszywy - komunikat z Ratusza, informujący o delegalizacji Marszu Niepodległości.
 

Trzeci rok (2013) - policja, jak zwykle po "tajnych", naradach i po "tajnych" uzgodnieniach z Organizatorami Marszu Niepodległości, przyjmuje taktykę "trzymania dystansu" od maszerujących. I znowu o dziwo, "bandyci" dostosowują się do nowej taktyki. Teraz, zamiast skakać przez barierki - jak rok temu - i z boku marszu wchodzić w tłum, po prostu wbiegli w jednym momencie na tył Marszu Niepodległości, tym samym dając sygnał, że już są pełnoprawnymi uczestnikami tego marszu a więc za wszystko co od tej pory zrobią, odpowiadać ma Organizator Marszu Niepodległości. Nie wiadomo (a może poseł Andrzej Biernat wie?), skąd "bandyci" dowiedzieli się, że policja będzie trzymała dystans nawet na kilkaset metrów z boku marszu i nie będzie im przeszkadzać w atakach na squaty i tęczę? Przecież żadnemu normalnemu człowiekowi nigdy do głowy by nie przyszło, że poza obrębem marszu będzie znajdowała się kilkusetmetrowa strefa niczyja, w której możliwe będzie: "hulaj dusza"! Dlaczego minister Sienkiewicz, ustanawiając taką kilkusetmetrową strefę wokół całego marszu, nie raczył powiadomić o tym Organizatorów a "bandytów" ... i owszem???

Tak w ogóle, to wróbelki na dachu ćwierkają, że najbardziej wkurzyło ministra spraw wewnętrznych i Komendanta Głównego Policji, niepunktualne rozpoczęcie Marszu Niepodległości - miał się zacząć o 15:00 a zaczął się dopiero po 15:30! Przez to, Z WINY ORGANIZATORÓW!!! nastąpił falstart i pierwszy squat został zaatakowany "przez" Marsz Niepodległości, oczywiście,, jeszcze zanim się ten marsz rozpoczął i zanim "bandyci" do niego dołączyli. Tak więc, za pierwszy squat będą musieli - ci "bandyci" - sami odpowiadać Z drugim squatem było nieco lepiej, choć były trudności z inscenizacją pokazującą, że to sposród uczestników marszu wybiegli chętni dołożyć "biednym matkom z dziećmi, zamieszkującym opustoszały budynek". Straż Marszu Niepodległości nie chciała wypuścić tych "chętnych" ... ale od czego byli negocjatorzy policyjni! Oni natychmiast stanęli na wysokości zadania, odsunęli straż marszu na boki, podnieśli wysoko linę wyznaczającą granicę marszu i gorliwie poganiali "chętnych", by szybciej wybiegali z marszu, bo ich już bolą ręce, od trzymania w górze tej liny ... No i się udało, "chętni" zakończyli atak na squat, paląc na koniec podstawione autko i dołączyli - z pomocą tych samych "negocjatorów" - do marszu. Dodatkową ciekawostką jest fakt, że policja nie pilnowała tych squatów, choć dysponowała kilkoma tysiącami dodatkowych funkcjonariuszy a bardzo blisko każdego z tych squatów, znajduje się komenda policji!

    Najciekawiej jednak było pod ruską Ambasadą, gdzie za pierwszym razem, trzymająca "kilkusetmetrowy" dystans liczny oddział policji, za wcześnie oddzielił tył Marszu Niepodległości. Zrobiła się luka w marszu. Wyskoczyli wtedy "bandyci" w kierunku kordonu uzbrojonych także w tarcze służb, ale Straż Marszu Niepodległości i inni ludzie, szybko ich zapędzili z powrotem, nie pozwalając na "ataki". Jako że atak się nie udał, kordon policjantów powrócił na pozycję przed Ambasadą, by po pięciu minutach wykonać ten sam manewr jeszcze raz. Część maszerujących, nie mogąc iść dalej, pozostała przed przodem Ambasady. Przez to powstała kolejna luka w marszu. Tym razem "bandyci" zgromadzili większe siły i zaatakowali ... budkę strażniczą, najpierw ją przewracając a później - z pomocą zgromadzonych w pobliżu wcześniej liści i benzyny - podpalając.

Czy trzeba coś jeszcze tłumaczyć?

Może przypomnę tylko kilka wcześniejszych zdań, które wygłosił poseł Andrzej Biernat:

"...Policja była wszędzie obecna

... oczywiście dbała o to, żeby wszystko miało odbywać się w odpowiednim porządku.

... No niestetybojówki przygotowane na ten cel, w tym celu żeby zakłócić ten marsz

... absolutnie nie negocjuje się się z uczestnikami czy z Organizatorem takich wydarzeń, tylko stosuje się silną politykę zabezpieczenia

...przyszły rok to już będzie twarda twarda policja, bez względu na to, co by się miało wydarzyć i twarda reakcja."

Jak widać, plany na następny rok już są gotowe, projekt prezydenckiej ustawy - również, ale czy za rok będziemy świętowali Dzień Niepodległości z tym samym Komendantem Głównym Policji, z tym samym ministrem spraw wewnętrznych, z tym samym premierem, z tym samym prezydentem???

 

Przecież:

Jakie ustawki ... taki komendant ... taki minister ... taki premier... taki prezydent!

PS. Pozostaje jeszcze odpowiedź na ostatnie, zasadnicze, pytanie posła!

Andrzej Biernat: Zadaję pytanie:

 

Skąd się wzięli?

Ktoś, kto dotrwał do końca, może wie skąd się wzięli ci bandyci w kominiarkach. Jeśli tak, to proszę wytłumaczyć posłowi Biernatowi, bo ja już nie mam cierpliwości do tego ... :)

KOMENTARZE

  • Wszyscy
    Aby zrozumieć sens całości co obecnie dzieje się w POlsce warto posłuchać i przekazać link jak największej liczbie ludzi: Judeopolonia - żydowskie państwo w państwie polskim.Andrzej Leszek Szcześniak. Audiobook Pl. całość. http://www.savetubevideo.com/?v=BifN_HGJ-e0 ["Dla przeciętnego Polaka problem Judeopolonii po prostu nie istnieje, ponieważ nie było mu dane poznać prawdziwą historię swojej Ojczyzny. Najpierw totalitarne państwo, a teraz poprawne politycznie programy szkolne i media nie są zainteresowane, aby prawda historyczna kształtowała właściwe postawy obywateli. O niewygodnych tematach samozwańcze autorytety milczą.
    Publikacja ta wolna jest od takiej poprawności i w świetle dokumentów przybliża Państwu skrupulatnie przemilczany fakt tworzenia żydowskiego państwa na ziemiach polskich, o czym wiedzieli do niedawna tylko nieliczni. Osoba dr Andrzeja Leszka Szcześniaka zapewnia rzetelność opracowanego tematu. Książka jest poszerzoną wersją hasła "Judeopolonia", które obok innych mogą Państwo znaleźć w Encyklopedii "Białych Plam" Polskiego Wydawnictwa Encyklopedycznego."
    Źródło:http://niepoprawneradio.pl] Żydzi powinni po wsze czasy tułać się po świecie. Tylko czekać jak ich Palestyńczycy strącą do morza. Już Egipt, Turcja, Syria i Iran nie dzierżą Mośków w swojej części świata. A teraz porównać z tą informacją: http://wolnemedia.net/spoleczenstwo/ile-polakow-mieszka-poza-granicami-kraju/. A teraz kto jest kto w POLsce. http://web.archive.org/web/20080621011047/www.polonica.net/Lista_zydow_w_zniewalanej_Polsce.htm
  • Wszyscy
    Jest jak w dowcipie o kozie rabina. Opłacało się Tuskowi podtrzymywać negatywnie zweryfikowanych ministrów latami, żeby ich efektownie wyrzucić
    Rabin i koza

    Jest taki stary dowcip o Żydzie, mądrym rabinie i kozie. Z grubsza jest to mniej więcej tak:

    Przychodzi biedny Żyd do rabina i prosi o radę:
    Oj, mądry Rebe, pomóż mi. To moje życie takie ciężkie: mieszkam w niewielkiej chatce z żoną, czwórką dzieci, babcią, dziadkiem i jeszcze teściową. Już się zupełnie nie mieścimy w tej małej izdebce. Oj pomóż, mądry Rebe...
    Na to Rabin powiada:
    Słyszałem, że masz w obórce kozę?...
    - Tak Rebe, mam jedną kozę, co daje mleko, którym karmię dzieci.
    - To ją teraz sprowadź do domu - mówi rabin.
    Rebe, Rebe, co ty mówisz?... Ja, żona, czwórka dzieci, żona, teściowa i jeszcze koza?... To jak ja teraz będę mieszkał?...
    Ale rabin był nieubłagany - musisz wprowadzić sobie kozę do domu!!
    Za parę tygodni rabin spotyka tego Żyda i pyta się:
    - A co tam Icek u ciebie?
    Oj Rebe. Teraz to już zupełnie nie da się żyć w domu. Ja, żona, czwórka dzieci, żona, teściowa, dziadek i jeszcze teraz ta koza. To już nie jest życie.
    Na to rabin powiada:
    - To zabierz kozę z powrotem do obórki.
    Za niedługo rabin jeszcze raz spotyka Żyda i pyta się go:
    Jak tam Icek, w twoim domu?...
    - Oj, Rebe. Jakiś ty mądry! Jak my teraz mamy w domu dużo miejsca. Świetnie mieścimy się w tej izdebce - ja, żona, czwórka dzieci, żona, teściowa i dziadek. Oj jakiś ty mądry, Rebe...
  • Wszyscy
    W dzikim, zbrodniczym i złodziejskim kraju, jakim jest POlska, a nie Polska za panowania ryżego kretyna z wytrzeszczem, powinny obowiązywać prawa "dzikiego zachodu", mimo że żyjemy na wschodzie (mentalnie). Za kradzież bydła, koni obowiązywała tam kara śmierci przez powieszenie, wykonywana natychmiast po schwytaniu bydło i koniokrada, bez sądu ich wieszano. A tu międzynarodowy, bezpaństwowy żyd bez PESELU, dowodu osobistego, etc.. Rothfeld ksywa Rostowski to złodziej, który sam pełnymi żydowskimi łapami kradł i umożliwiał żydowskim krajowym i międzynarodowym złodziejom okradanie Polski w wymiarze, o którym nie śniło się ojcom założycielom USA. Powinien zatem nie jak sugeruje pan Szewczak stanąć przed TS tylko zadyndać na szubienicy lub po staropolsku osadzony na palu. Panie Szewczak nie przed TS, bo on gówno może, wie pan o tym dobrze, lecz przed powołanym Trybunałem Narodowym składającym się z etnicznych uczciwych Polaków sprawdzonych do 7 pokolenia wstecz, osądzony za przyrost jego majątku od długów w UK po ponad 70 mln zł na dziś in plus, przez prawie dwie kadencje i to tylko z ministerialnej ponoć pensji kilkunastotysięcznej(zapytać go jak to zrobił i cudownie te ministerialne pensje rozmnożył?) po wyroku za złodziejstwa, zdradę rozgrabienie Polski, doprowadzenie do nędzy Polaków, samobójstw z tego powodu, wyrok powinien być tylko jeden: całkowita konfiskata mienia jego rodziny i latarnia lub po staropolsku pal ostry z sękami w miejscu publicznym innym ku przestrodze z jego fuhrerem pacynką i kretynem z wytrzeszczem włącznie.
  • @night rat 17:04:53
    "nieźle się wyzyłeś na pośle, a nie potrzeba było nawet :)"

    ---> Z jednej strony rzeczywiście nie było potrzeba, bo "jaki jest koń każdy widzi" a że prymityw i lisodoop, to pokazał także podczas ogłaszania nominacji. Równie wymowny jest fakt, że dokładne przytoczenie czyichś słów, może być odbierane jako wyżycie się na tej osobie :)

    "ale rozumiem"

    ---> Dla mnie było ewidentne, że jego wypowiedź, choć bełkotliwa, to zawierała wiele istotnych informacji o działaniach ubecnego rządu, więc nie chciałem by przemknęła zupełnie niezauważona. Zresztą, wytłumaczyłem to już na samym początku notki.

    "tylko rób sobie przerwy od mediów"

    ---> A tego z kolei ja nie rozumiem. Skąd ta "dobra" rada? :)

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930