Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
420 postów 4707 komentarzy

Autorytetom zastępczym: Stop!

1normalnyczlowiek - Jak mądre - to pochwal i powiedz innym, a jak złe to ... też powiedz innym a mi zwróć uwagę! Ale: Nie musisz komentować. Wystarczy, że przeczytasz ... i za to Ci również dziękuję.

Kto śmie twierdzić, że Platforma Obywatelska nie jest partią ideową!!!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przecież w PO, idee Lenina, Stalina, Gomułki, Moczara ... wiecznie żywe. Barbara Kudrycka, Rafał Grupiński, Iwona Śledzińska Katarasińska ..., są ich nośnikiem i dowodem a Donald Tusk - gwarantem.

          Znając przeszłość, osiągnięcia i preferencje Donalda Tuska, zrobienie z tuby propagandowej Mieczysława Moczara, przewodniczącej Komisji Kultury i Środków Przekazu, chyba nie jest zaskoczeniem. Wszak zasługi Iwony Śledzińskiej - Katarasińskiej na tym polu są wiekopomne i znane od co najmniej 40 lat, kiedy to ta ...

"Czerwona Iwona Śledzińska-Moczar-Katarasińska w 1968 swoim kolegom pochodzenia żydowskiego wręczała bilet w jedną stronę, bez powrotu! Tow. Iwona z kruchością Róży i Dolores!"

"Śledzińska-Katarasińska ma kruchość... Róży Lexemburg i Dolores Ibarurri razem wziętych!"

niepoprawni.pl/blog/162/w-1968-swoim-kolegom-pochodzenia-zydowskiego-wreczala-bilet-w-jedna-strone-bez-powrotu-tow-

Może warto sobie przypomnieć, które "swoje łódzkie koleżanki i kolegów spod gwiazdy Dawida kwalifikowała na tułaczkę":

"Ubecy liczeni podwójnie

Nim przypomnę, co naprawdę kryło się za zasłoną dymną „Marca”, jeszcze parę słów o emigrantach. Podzielić ich można na dwie grupy. Pierwszą stanowili przegrani w walce o władzę aparatczycy z frakcji puławskiej, dawni stalinowcy. Przy dokładniejszym spojrzeniu w rzekomych „ofiarach” rozpoznajemy oprawców z UB, morderców sądowych, zakłamanych dziennikarzy i nie tyle artystów, co fałszerzy sztuki. Pełna lista byłaby zbyt długa, niemniej i skrótowa jest nader pouczająca. Wyjechało więc: 18 wysokich rangą działaczy partyjnych i 729 średnich aparatczyków. Ze stanowisk państwowych (też zresztą partyjnych) – dwóch wiceministrów: hutnictwa Ignacy Borejdo i budownictwa – Fryderyk Topolski oraz 51 dyrektorów departamentów, 50 wicedyrektorów, kilkudziesięciu naczelników wydziałów. Duże straty poniosło MSW, skąd usunięto 176 funkcjonariuszy, w tym większość rodem z dawnego MBP i UB; z MSZ wyleciało 28 dyplomatów i pracowników.

Podobnie jak w gettowej policji było wielu żydowskich prawników, tak i w służbach specjalnych PRL było wielu Żydów z takim wykształceniem. Górując nad prymitywnymi peperowskimi aparatczykami – zajmowali stanowiska kierownicze – bardziej widoczne. Moskwa też im bardziej ufała. Dlatego przede wszystkim ich utożsamiano z aparatem terroru. W rzeczywistości, zwłaszcza w latach stalinowskich, „służbami” rządzili sowieccy „doradcy”. Po 1956 roku „doradcy” usunęli się głębiej w cień, żydowscy aparatczycy, zwłaszcza łamiący prawo, zostali w znacznej liczbie przesunięci na „cywilne” stanowiska, np. na odcinek nauki czy prasy. To utrudnia ocenę ostatniej fali emigracji. Np. Kazimierz Łaski – major UB, wyjechał jako prorektor SGPiS; podpułkownik z MBP Antoni Gutowski – jako redaktor „Polityki”; płk. Oskar Karliner, już w 1956 zdegradowany za zbrodnie stalinowskie – jako specjalista od energii jądrowej; jego zastępca (wiceszef Zarządu Sądownictwa Wojskowego) ppłk Maks Lityński – jako prześladowany naukowiec; ppłk Józef Krakowski, wiceszef UB w Łodzi, Gdańsku i Warszawie – jako niemal artysta, szef produkcji zespołu filmowego „Kamera”. A dodać jeszcze trzeba i „Semjona” – Baumana – były politruk i kabewiak wyjechał przecież jako wybitny socjolog, i Stefana Michnika – były morderca sądowy wyjechał jako „prześladowany” redaktor MON. Oczywiście prześladowany przez polskich antysemitów."

gazetaobywatelska.info/news/show/797

Teraz widać dokładnie, co to za "wartościowi" ludzie musieli opuścić naszą Ojczyznę, przez takich antysemitów, jak m.in. Iwona Śledzińska - Katarasińska ... Oczywiście, te drobne życiowe zawirowania, te błędy młodości, nie mogły przeszkodzić w jej dalszej karierze, także po tzw. transformacji ustrojowej, a więc w III RP, którą wraz z komunistami, ubekami, agentami, kapusiami .., stworzyli "krewni i znajomi królika", czyli zarówno ci, którzy wyjeżdżali, jak i ci, którzy ich do tego wyjazdu "zachęcali". Nic dziwnego, że jej zasługi dla postkomunistycznej kasty rządzącej dostrzegł również Donald Tusk, godnie ją nagradzając i awansując - zgodnie z kwalifikacjami nabytymi także kiedyś, pod czujnym okiem Mieczysława Moczara, czyniąc ją odpowiedzialną z ramienia Partii i Rządu, za śledzenie rozwoju kultury i mediów. W ten sposób została zachowana ciągłość jednej z głównych idei, przyświecających pomysłodawcom powstania Platformy Obywatelskiej:

"Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy Platformy Obywatelskiej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny."

 

 

Permanentnym, wiernym wyznawcą tej idei pozostaje do dziś obecny szef klubu Platformy Obywatelskiej, Rafał Grupiński, często występujący w roli wielce oburzonego na tych, którzy w swej bezczelności śmią nie kochać pana premiera. Według Rafała Grupińskiego, fakt nie wyrażania nieustannego podziwu dla nieomylności premiera Donalda Tuska, jest nie budzącym żadnych wątpliwości dowodem znacznego upośledzenia umysłowego, wywołanego chorobą psychiczną i stąd każdy taki osobnik natychmiast wysyłany jest przez niego do psychiatryka. Dzielnie sekunduje mu w tym Stefan Niesiołowski, również bardzo chętnie wysyłający do Tworek tych myślących inaczej "chorych psychicznie" - choć w rzeczywistości, w pierwszej kolejności, to on sam kwalifikuje się do natychmiastowego leczenia psychiatrycznego, gdyż dysponując jedynie mózgiem zżartym jadem nienawiści do Kaczyńskich i PiS-u, już stał się niebezpieczny dla otoczenia! Aż dziwne, że jego szef tego nie chce zauważyć i stosownie zareagować.. A przecież Rafał Grupiński już dawno temu dał się poznać jako bystry człowiek, od lat umiejętnie łączący działalność polityczną z biznesową. Po kilkuletniej "karierze" nauczycielskiej i bibliotekarskiej w latach 70-tych, już na początku lat 80-tych, stał się  kolporterem "kilkudziesięciu pism podziemnych (m.in. „Obserwatora Wielkopolskiego”, „Veta”, pism Solidarności Walczącej), książek, ulotek, kaset audio (programy paryskiego „Kontaktu”), wydawnictw okolicznościowych", by za parę lat -co znamienne: ścigany nieustannie przez esbecję - "w 1983, po nawiązaniu kontaktu z Solidarnością Walczącą, zostać współzałożycielem, następnie autorem, redaktorem poznańskiego dwutygodnika „Solidarność Walcząca”, kolporterem pism SW. Ciekawe, że ten "intensywnie ścigany opozycjonista", "od 1983 współorganizator działalności wydawniczej (materiały, sprzęt poligraficzny, lokal)"... "1985-1990 redaktor naczelny, autor, organizator prac redakcyjnych i wydawniczych, materiałów poligraficznych, udostępniał lokal a w 1986 otrzymał półroczne stypendium Committee in Support of Solidarity w USA ..."Nic dziwnego, że jego kariera, od początku lat 90-tych, nadal przebiegała bez zakłóceń:

"redaktor naczelny magazynu kulturalnego TVP „Pegaz” oraz dyr. Telewizji Edukacyjnej; 1999-2001 prezes Zarządu Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych SA, 2001-2005 dyr. generalny, prezes Zarządu Wydawnictwa Prószyński i S-ka w Warszawie".

www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php

Można tu zadać pytanie:

Jak te jego biznesowe zainteresowania oraz wpływy polityczne przełożyły się na obecną sytuację na rynku wydawnictw i czy nie powinien już od wielu lat, wchodząć na teren Parlamentu, przypinać sobie identyfikatora informującego, jakiej branży jest lobbystą - skoro od wielu lat można było zaobserwować "dziwne" naciski, "niewidzialnej ręki wolnego rynku", na wzrost cen m.in. podręczników?

Ciekawe są również splątane z Rafałem Grupińskim losy pewnej pani, o dziwnie "swojsko: brzmiącym nazwisku, o Annie Grupińskiej. Ktoś zapytał o nią i uzyskał taką oto odpowiedź:

""Czy pani Grupińska z TOK FM to rodzina pana Grupińskiego?"

Anna Grupińska (z domu Jakubowska), obecnie pracownik TOK FM, ponad dwadzieścia lat temu pisała w wydawanym w Poznaniu "Czasie Kultury", ktorego redaktorem naczelnym byl Rafał Grupiński, obecnie wysoko sytuowany poseł PO.

Kiedy pani Jakubowska zmieniła nazwisko na Grupińska? Nie wiem. Sądzę, że zdarzyło się to po jej wyjeździe z rodzinnego Koszalina do Poznania po 1975 roku."

kataryna.salon24.pl/116163,dwaj-lobbysci-i-idiotka

Z innego żródła można dowiedzieć się, że w swej opozycyjnej działalności kroczyła ona dokładnie śladami Rafała Grupińskiego, "odwiedzając" te same co on szkoły, biblioteki, uczelnie, by - pomimo tego że jak wieść gminna głosi, w latach 1984-1988 była bez zatrudnienia i utrzymywała się z korepetycji -  zostać w 1983 współzałożycielką Oddziału SW w Poznaniu, współzałożycielką pism podziemnych: „Czas”, „Czas Kultury”, autorką, tłumaczką, redaktorką, organizatorką prac wydawniczych (lokale, sprzęt poligraficzny, transport), kolporterką ulotek, kaset audio, wideo, tzw. cegiełek i in. wydawnictw okolicznościowych na terenie HCP, Liceum Plastycznego, Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych, VIII LO, UAM a nawet udostępniać lokal na potrzeby działalności wydawniczej" - dokładnie jak Rafał Grupiński! Jakoś represje, prześladowania, rewizje ... nie przeszkodziły jej w niczym - wprost przeciwnie, pozwoliły natychmiast, od samego początku transformacji ustrojowej, rozpocząć karierę dyplomatyczną! ...?

www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php

... by za kilkanaście lat spotkać się w gronie tych samych ludzi, których połączyła nie tylko awersja do Kaczyńskich i PiS-u, gdy odmawiali przyjęcia odznaczenia z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

pl.wikipedia.org/wiki/Polacy,_kt%C3%B3rzy_odm%C3%B3wili_przyj%C4%99cia_lub_zwr%C3%B3cili_ordery_i_odznaczenia_w_III_Rzeczypospolitej

Kiedy w tych ludziach zrodziło się przeświadczenie, że sukces Kaczyńskich i PiS-u będzie dla nich przeszkodą i osobistym zagrożeniem w realizacji własnych planów życiowych? Dlaczego tacy jak Seweryn Blumsztajn, Jacek Rakowiecki, Ewa Wójciak, Anna Grupińska ... a także Rafał Grupiński, tak bardzo przestraszyli się IV RP, że spanikowani gotowi są pójść na każdy układ, na każde kłamstwo, nawet zachowywać się podle na oczach wszystkich - byleby tylko pogrążyć znienawidzonych Kaczyńskich i ich "pisowców"???

Być może, odpowiedź niosą ostatnie medialne wydarzenia. Ten haniebny atak rządu, prokuratury wojskowej i mediów oraz fakt, że musieli oni wszyscy razem posunąć się aż do prowokacji w czysto ubeckim stylu, by spróbować osiągnąć pewien efekt medialny, dowodzi, że perspektywy rozwoju dalszej owocnej współpracy postkomunistycznego układu koncesjonowanej opozycji z peerelowskimi służbami na tyle się pogorszyły, że grozi mu totalna utrata wpływów w polskim państwie. Do festiwalu kłamstw - po paszkwilu pseudo dziennikarki Agnieszki Kublik w Gazecie Wyborczej, dołączyła za chwilę oficjalnie, prokuratura wojskowa oraz członkowie Zespołu Smoleńskiego przy KPRM. Obżydliwe kłamstwa i bzdury wygłoszone z tej okazji, w antypolskich mediach, m.in. przez Macieja Laska i Wiesława Jedynaka, już niczym nowym nie zaskoczyły. A ośmieszającej nie tylko siebie, ale i całe Państwo Polskie, Prokuraturze Wojskowej, w odpowiedzi na jej "argumenty" wystarczy przypomnieć to, co figuruje na jej głównej stronie, poświęconej Katastrofie Smoleńskiej:

"a) Postanowienie o wszczęciu śledztwa

W dniu 10 kwietnia 2010 roku, Prokurator Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, działając na podstawie art. 303 kpk i art. 309 pkt 1 kpk w zw. z art. 654 § 1 pkt 2 kpk, wydał w dniu 10 kwietnia 2010 r. postanowienie o wszczęciu śledztwa w sprawie zaistniałego tego dnia około godz. 9.00 czasu polskiego w pobliżu lotniska wojskowego w Smoleńsku na terenie Federacji Rosyjskiej nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu TU 154 M nr boczny 101 Sił Powietrznych RP, w tym Prezydent RP Lech Kaczyński oraz członkowie załogi wskazanego statku powietrznego,
tj. o czyny z art. 173 § 2 i 4 kk."

www.npw.gov.pl/491-postanowienieowszczciuledztwaprzedmiotledztwa.html

Jak z tego jasno wynika, bez zbadania jakichkolwiek dowodów , prokuratorzy od razu wiedzieli jaki był przebieg wypadków, jakie były bezpośrednie przyczyny zdarzenia. W takim razie:

Po co w ogóle prokuratura wszczynała śledztwo, skoro wszystko wiedziała???

Prokuratura wojskowa usiłuje własną nieudolność przykryć próbami ośmieszania niewygodnych dla siebie ekspertów Zespołu Parlamentarnego, z jego przewodniczącym Antonim Macierewiczem na czele, kwestionując ich kompetencje do zajmowania się sprawą smoleńską. Ale czy którakolwiek prokuratura zainteresowała się innym faktem, że od pierwszych godzin po tragedii cały tabun tzw. niezależnych ekspertów - których do dziś nikt nie pyta o kompetencje - nagle pojawił się we wszystkich polskich mediach, "informując" nie tylko, jakie były przyczyny katastrofy, ale i dokładnie opisując, co się działo zarówno na wieży smoleńskiego lotniska, jak i wewnątrz Tupolewa? Przecież nawet jedna z największych i najbardziej zakłamanych gwiazd, udzielający się także w ruskich mediach, Tomasz Hypki, to zaledwie

"...współorganizator I Ogólnopolskiego Kiermaszu i Wystawy Wydawnictw Niezależnych ... szef sekcji wydawniczej, założyciel i redaktor pism ... wydawca pism uczelnianych ... konstruktor urządzeń do druku ... redaktor ... drukarz ulotek ... kolporter wydawnictw ... autor publikacji na temat lotnictwa i obronności ...",

www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php

który nie dotknął żadnego dowodu a przyjmowany był i jest wszędzie, jako autorytet w sprawie także w temacie bezpośrednich przyczyn katastrofy!!! Nie przeszkodził nawet fakt, że ten ulubiony  "niezależny" ekspert polskich mediów mainstreamowych, z niezależnością ma niewiele wspólnego. Tygodnik podaje, że Hypki doradzał nie z ramienia swojej medialnej spółki Altair, ale jako właściciel firmy konsultingowej ATU Zarządzanie i Doradztwo inkasując kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.1 października 2006 roku 17,5 tys zł + VAT, łącznie ponad 4 mln zł przez całą współpracę. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że jednocześnie jego druga firma wydawnicza Altair zbierała reklamy do swoich militarnych magazynów."

wpolityce.pl/wydarzenia/57533-tomasz-hypki-ulubiony-niezalezny-ekspert-mediow-mainstreamowych-doradzal-bumarowi-nie-za-darmo-oczywiscie

I to jemu właśnie prokuratura pozwala mieć własne zdanie i wyciągać wnioski na podstawie dostępnych informacji! A tamtym nie wolno? ... Bo ich myślenie nie pasuje do przyjętego przez rząd Tuska i jego służby ruskiego schematu???

Ale prokuratorów, to można jeszcze zrozumieć. Przecież chronią własną skórę, zdając sobie doskonale sprawę, jakie konsekwencje poniosą, gdy prawda wyjdzie na jaw. Podobnie zrozumiała jest postawa Macieja Laska i reszty opłacanych przez rząd kłamców i oszustów, skupionych w tzw. Zespole Smoleńskim. Natomiast zupełnie niezrozumiała - z pozoru - jest reakcja minister nauki i szkolnictwa wyższego, Barbary Kudryckiej, która przypomina Antoniemu Macierewiczowi i ekspertom z nim współpracującym, że:

"... publicznie ogłaszane eksperckie analizy naukowców na tematy wykraczające poza ich naukowe kompetencje to naruszenie Kodeksu Etyki Pracownika Naukowego. I dlatego wypowiedzi "ekspertów" Macierewicza to prawdziwy atak na powagę polskiej nauki"

Kretynizm wypowiedzi pani minister jest od razu zauważalny nie tylko z tego powodu, że ta wielbicielka Lenina, Stalina, Bieruta i Gomułki, usiłuje wprowadzić na nowo zasadę głoszoną przez jej ukochaną pezetpeerowską władzę: "Studenci do nauki, literaci do pióra ...", ale także dlatego, że nie zauważa własnej niekompetencji i braku konsekwencji w działaniu. To ona sama osobiście, co rusz atakuje tę "powagę polskiej nauki", ujawniając jednocześnie swoją obłudę i zakłamanie: Barbara Kudrycka uważa mówienie o zamachu smoleńskim za sprzeczne z etyką naukowca a sama wypowiada się w tym temacie, posiadając jedynie wykształcenie prawnicze, które - zgodnie z jej "przypomnieniem" - nie daje jej żadnego prawa publicznego wypowiadania się na temat przyczyn żadnej katastrofy lotniczej! Świadomość tego, nie przeszkodziła jej ukuć na potrzeby chwili teorii, za pomocą której mogła sobie trochę popluć na ludzi uczciwie badających katastrofę smoleńską czy na o. Rydzyka - przy okazji punktując u swego pracodawcy, z nadzieją, że premier to zauważy i wynagrodzi:

 „Pierwsze skojarzenia z naruszeniem etyki w nauce to plagiat, sfabrykowane badania albo nepotyzm. Ale nie mniej ciężkim przewinieniem jest choćby próba zarażania studentów swoim światopoglądem – zwłaszcza gdy ten światopogląd wymyka się regułom uznawanej powszechnie wiedzy, dotychczasowym ustaleniom naukowym i rzetelnej metodologii. A nieraz nawet przeczy regułom zdrowego rozsądku. […] Od czasu do czasu w salach wykładowych zjawiają się jednak apostołowie rozmaitych prawd objawionych... Zdarzają się więc fizycy, gotowi przysiąc, że tupolew został zestrzelony rosyjską rakietą w sztucznej mgle, albo medioznawcy twierdzący, że ojciec Rydzyk jest fundamentem demokracji w Polsce”

niepoprawni.pl/content/mowienie-o-zamachu-smolenskim-sprzeczne-z-etyka-naukowca-prof-zybertowicz-osmiesza-minister-

Jakoś nigdy nie przeszkadzało pani Kudryckiej, gdy od godzin porannych pamiętnego 10 kwietnia, w mediach aż się zaroiło od "apostołów jednej jedynej prawdy objawionej"! Nic dziwnego, że ta "prawda" - nie wnikając co było pierwsze, "kura czy jajo" - po pewnym czasie znalazła swoje potwierdzenie w raporcie MAK, generał  Anodiny, współautorki tej prawdy objawionej już od pierwszych minut po katastrofie oraz później, w raporcie ich wiernego naśladowcy,  Jerzego Millera. Czyżby Barbara Kudrycka wiedziała coś czego nikt na świecie do dziś nie wie i "proces myślowy", skutkujący podjęciem przez Donalda Tuska, występującego wtedy tam w roli polskiego premiera, zdradzieckiej decyzji odnośnie sposobu prowadzenia śledztwa, uznała za naukowy i metodologicznie rzetelny ... bo podrzucony przez takich "światowych gigantów" od wyjaśniania skomplikowanych zdarzeń, jak Graś, Arabski, Sikorski??? Pewnie pani minister przypomniała sobie podobny "proces myślowy" i podobnie "naukowe" ustalenia, w wyniku "rzetelnej" metodologii, skutkujący ogłoszeniem w Krynicy, przez premiera Tuska, terminu wejścia Polski do strefy euro ... bo Igorek Ostachowicz właśnie sobie akurat coś takiego wydłubał z nosa i przekazał swemu pracodawcy, zapewniając, że to świetny pomysł PR-owski? A później, przez wiele dni, antypolskie media podziwiały przenikliwość, instynkt, dalekowzroczność i odwagę swego premiera ...! Tylko że jak termin tego wejścia minął, to już nikt na ten temat nawet się nie zająknął ... ze strachu, że przypominanie głupot wygadywanych publicznie przez premiera może grozić wyschnięciem źródełka bijącego obficie z kasy państwowej, co znacznie zredukuje przychody właścicieli "pierwszych dezinformacyjnych" stacji i gazet.

U Barbary Kudryckiej, przyczyn takiej odporności na rzetelną wiedzę, uczciwość i mówienie prawdy, należy szukać zarówno w zamierzchłej przeszłości, jak i w teraźniejszości - tyle że bardziej w tej lokalnej, białostockiej.

Z jej życiorysu zamieszczonego w Wikipedii

pl.wikipedia.org/wiki/Barbara_Kudrycka

wynika, że była wiernym członkiem PZPR nawet wtedy kiedy już zapisała się do "Solidarności", co można interpretować jako typowe oddelegowanie na z góry upatrzone pozycje - podobnie zresztą jak to było z jej obecną koleżanką partyjną Iwoną Śledzińską - Katarasińską, która choć jeszcze dłużej od niej rozstawała się z Partią, to mało co a zostałaby panią minister kultury i sztuki w rządzie Jerzego Buzka.

pl.wikipedia.org/wiki/Iwona_%C5%9Aledzi%C5%84ska-Katarasi%C5%84ska

Niestety dla niej, za szybko wyszła na jaw jej antysemicka działalność pod auspicjami samego Mieczysława Moczara! Różnica między paniami jest jedynie taka, że Iwona Śledzińska - Katarasińska "wręczała bilet Zygmuntowi Baumanowi" a Barbara Kudrycka dopiero co korzyła się przed tym stalinowskim bandytą!

niezalezna.pl/42759-za-co-kudrycka-przeprasza-bylego-oficera-nkwd

Nie tylko bolszewickie inklinacje stały się przyczyną tego, że Barbara Kudrycka jest wciąż ślepa i głucha nawet w sytuacjach, gdy nieudolność premiera Tuska i szkodliwa, antypolska działalność większości najważniejszych ludzi Platformy jest ewidentna dla wszystkich myślących ludzi.. Dodatkową rolę odgrywają układy rodzinne i lokalne, białostockie, które żal utracić. Jak tak bliżej się przyjrzeć, to okazuje się, że apele tej pani o osobistą uczciwość, wiarygodność, o przestrzeganie zasad etyki zawodowej, to jawna kpina wobec normalnych ludzi - typowa dla funkcjonariuszy wywodzących się z liberalno - bolszewickiego środowiska. Wzorcowym przykładem takiej obłudy dla pani minister jest jej inna partyjna koleżanka, Małgorzata Kidawa - Błońska, która dość często, skutecznie i chętnie wspina się na Himalaje hipokryzji ... A tak samo właśnie należy potraktować "roztargnienie" mecenasa Leszka Kudryckiego, który "zapomniał", że jego żona, Barbara jest ministrem, przez co jawnie chwalił się, że należąca do niego prywatna kancelaria współpracuje z "jakąś" prof. dr hab. Barbarą Kudrycką!

niezalezna.pl/41867-minister-kudrycka-stalym-wspolpracownikiem-kancelarii-adwokackiej-meza

Zarabiania na żonie, pełniącej funkcję ministra, raczej nie można zaliczyć do kanonów etycznego prowadzenia biznesu, tym bardziej, że niedawno było się obrońcą Henryka Niewiadomskiego, "Dziada", a i osobiste zachowanie nie zawsze było powodem do dumy:

"Mąż Kudryckiej w akcji ... Ten blondyn w 11 sekundzie  filmu, to mecenas Leszek Kudrycki, mąż ministry nauki Barbary. Skandaliczne zachowanie godne ćwierćinteligenta szpagatowego. "Zamknij ryja" wrzeszczydo Adama Czeczetkowicza ..."

grabie.salon24.pl/493912,maz-kudryckiej-w-akcji

A i sama Barbara Kudrycka pokazuje, że gdy chodzi o rodzinne biznesy, to etykę zawodowa zawiesza na kołku i wtedy nie ma już żadnych zahamowań:

"Właśnie dostałam pismo, że muszę się wynieść, mam na to pięć dni. Jestem tak zaskoczona, że mogę tylko powiedzieć jedno. Nie miałam szans, nie cena, a nazwiskomiało tu największe znaczenie. W sobotę lokal oglądała minister Barbara Kudrycka, a wygrała jej rodzina - oskarża właścicielka."

forum.poranny.pl/koniec-bialostockiej-desy-t9715/


"W centrum Białegostoku, w piwnicy, działa dyskoteka Prognozy. Na bramce do niedawna skinheadzi. W kantorku dzierżawca, Tomasz Kudrycki, krewny adwokata Leszka Kudryckiego, który często broni skinów w sądach. Z kolei Maciej Kudrycki jest kierownikiem miejskiego basenu.

W Wielkanoc 2012 roku w drzwiach klubu Prognozy ochroniarze „Grucha”, „Wiatrak” i ich koledzy wyciągają z dyskoteki 25-letniego Krzysztofa K. Po ciosie chłopak pada, uderza głową w chodnik, umiera. Żaden z ochroniarzy nie wzywa pogotowia. Kiedy policja rozmawia z dzierżawcą, okazuje się, że choć w klubie są 32 kamery, to z dwóch dysków, które zapisują obraz, jeden się popsuł, a drugi już nadpisał nowy obraz. Kamera znad wejścia, gdzie skini bili Krzysztofa? Popsuta. (skąd my to znamy - przyp. mój)
Biegły ogląda dyski od monitoringu. Zapis mógł zostać uszkodzony celowo – Dzierżawca kilka razy zmieniał wersję zeznań. To się kwalifikuje na zarzut o utrudnianiu śledztwa.
Tomasz Kudrycki jest w sprawie swoich skinów ochroniarzy świadkiem. Nie wiadomo, dlaczego zatrudniał „Gruchę”, choć ten dwa lata wcześniej pobił w Prognozach jednego z klientów."

... W dyskotece "Prognozy" Tomasza Kudryckiego skinhedzi pracujący jako "ochrona" zabili chłopaka. Żona "ochroniarza" to policjantka z komisariatu na ul. Słowackiego"

forum.poranny.pl/adam-czeczetkowicz-chce-wygnac-prezydenta-i-obcokrajowcow-wideo-t111832/page-12

 

Tak więc, mówiąc w wielkim skrócie:

"Barbara Kudrycka to córka wiceprzewodniczącego Wojewódzkiej Komisji Kontroli Partyjnej PZPR w Łomży Józefa Stelmaszyńskiego. Stelmaszyński usunął w 1970 roku z partii białoruskiego literata Sokrata Janowicza. Jej mąż Leszek Kudrycki umorzył w 1983 śledztwo w sprawie śmierci Zbigniewa Simoniuka działacza białostockiego Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania. W dyskotece jej pasierba(?) Tomasza Kudryckiego w tym roku ochroniarze zamordowali klienta lokalu. Kudrycka wystawiła właśnie do sprzedaży pałac, który dostała od miasta w 1994 roku za symboliczną kwotę"

grabie.salon24.pl/455856,kim-jest-barbara-kudrycka

       Po podsumowaniu tych "etycznych" fundamentów, na których wyrosła Barbara Kudrycka, dając sobie prawo do pouczania Polaków, wydaje się, że pani minister raczej powinna wziąć się za siebie i za swoją rodzinkę a nas, Polaków, powinna zostawić w spokoju!

Widać wyraźnie, że Barbara Kudrycka ma o co się bać, by nie podpaść premierowi, że ma czego bronić. Otwarte pozostaje więc pytanie:

Czy na pewno kupione, za cenę dobrego imienia, dobra nie staną się kiedyś kamieniem młyńskim u szyi ... gdy władza się zmieni i gdy wreszcie prawo zacznie znaczyć prawo a sprawiedliwość sprawiedliwość?

 

KOMENTARZE

  • Nic mnie w tym artykule nie zdziwiło,
    Bo nie miało co,od lat twierdzę,że Polską rządzi awansowana hołota przez sowietów.
  • @liberalkonserwatywny 07:35:32
    oj, oj, to CIA nie ma już nic do powiedzenia ?
  • @liberalkonserwatywny
    "... od lat twierdzę,że Polską rządzi awansowana hołota przez sowietów"

    ---> To fakt. Jestem jednak zwolennikiem nie wrzucania do jednego worka wszystkich, tylko dlatego, że akurat gdzieś, kiedyś stali obok siebie. Za każdym razem warto, choćby pobieżnie, przyglądnąć się drodze życiowej - co pozwala wyjaśnić skąd się biorą tacy ludzie, jak choćby Grupiński, Kudrycka czy Wójciak - że o bardziej znanych postaciach nie wspomnę, nienawidzący tych, którzy apelują o normalność i przejrzystość w życiu publicznym. Wiele wyjaśniają właśnie informacje mówiące o "dziwnych" szybkich awansach w sferze publicznej lub o zaangażowaniu w lokalne interesy, jak choćby Drzewieckiego lub Śledzińskiej - Katarasińskiej w Łodzi, "Kudryckich" w Białymstoku, Palikota w Lublinie ... a już układ gdański lub szczeciński mógłby być kopalnią wiedzy nie tylko dla publicystów ... aby tylko chcieli dokładniej im się przyjrzeć ... Przy okazji na pewno wyjaśniłaby się bezkarność bandytów, terroryzujących od początku lat 90-tych większe miasta a w nich - pomniejszych biznesmenów, restauratorów ...
    Dlatego nie należy patrzeć na nazwy partii, które "już rządziły", ale na poszczególne nazwiska tych, którzy rzeczywiście "już rządzili" i to wiele razy ... a teraz nadal rządzą , "doradzają", "reformują", "naprawiają" prawo ...
    Głębiej wnikając w temat, nie trudno dojść do wniosku, kto ma większy wpływ na to co się dzieje w kraju - w skrajnym przypadku - czy ten kto akurat stoi nawet na czele rządu czy jednak ten kto tworzy "prawo", według którego toczyć się musi życie polityczne, gospodarcze, kulturalne ...

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930